MSP SPÓŹNIA SIĘ Z PRYWATYZACJĄ

Agnieszka Berger
16-08-2000, 00:00

MSP SPÓŹNIA SIĘ Z PRYWATYZACJĄ

Szanse na sprzedaż dostawców i dystrybutorów energii przed końcem 2002 r. są nikłe

NA WŁOSKU: Jeżeli prywatyzacji elektroenergetyki zagroziłoby opóźnienie ze względów politycznych, rozważyłbym podanie się do dymisji — zapowiada Jan Buczkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za branżę energetyczną. Jego zdaniem, roczny poślizg spowodowałby spadek wartości oczekujących na sprzedaż firm o kilka miliardów złotych. fot. Grzegorz Kawecki

Wiele wskazuje na to, że prywatyzacja polskiej elektroenergetyki opóźni się o kolejny rok. Na przejście w ręce prywatnych właścicieli dłużej będzie musiała poczekać większość spółek, których sprzedaż zaplanowano na lata 2001-2002. Odłożona zostanie prawdopodobnie m.in. prywatyzacja Elektrowni i KWB Bełchatów oraz warszawskiego Stoenu.

Jeszcze w tym roku resort skarbu powinien sprywatyzować Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny, Elektrownię Rybnik i trzy elektrociepłownie: Białystok, Zielona Góra i Tychy. Z realizacją tych zamierzeń nie powinno być problemu — większość planowanych na 2000 r. prywatyzacji jest już poważnie zaawansowana. W białostockiej EC czwórka potencjalnych inwestorów z krótkiej listy (Ogden Energy West, Rolls-Royce PV, konsorcjum Enpolu i Węglozbytu oraz francuski SNET) czeka na decyzję MSP. W przypadku EC Zielona Góra resort skarbu zaprosił zainteresowanych do składania ofert. Wkrótce to samo powinien uczynić w Tychach.

O 25 proc. akcji GZE, największego krajowego dystrybutora energii elektrycznej, w trzecim etapie przetargu rywalizuje trójka inwestorów — niemieckie RWE Energie, amerykańskie PSEG Global i szwedzki Vattenfall. Do końca miesiąca powinien być znany najpoważniejszy kandydat, który otrzyma wyłączność na negocjacje w sprawie zakupu śląskiej spółki.

Rybnik ma szansę

Kolejnej przewidzianej do tegorocznej prywatyzacji firmy — Elektrowni Rybnik — nie udaje się sprzedać już od kilku miesięcy. Resort skarbu nie może dojść do porozumienia z zainteresowanymi rybnicką spółką inwestorami — konsorcjum NRG, Marubeni i GE Capital. Przyszłym nabywcom elektrowni zależy na podpisaniu długoterminowych umów z dostawcami węgla. Żadna ze spółek węglowych nie ma jednak ochoty przyjąć proponowanych przez inwestorów warunków. Niedawno konsorcjum udało się podpisać w tej sprawie list intencyjny, nie ma jednak pewności, czy dojdzie do zawarcia ostatecznej umowy, a — co za tym idzie — do prywatyzacji elektrowni.

Jeśli wszystko zakończy się pomyślnie — Rybnik trafi w ręce trójki inwestorów jesienią. Jeśli nie, MSP pozostanie powrót do negocjacji z drugim chętnym — National Power — lub sprzedaż elektrowni na giełdzie. W przypadku niepowodzenia rozmów z NRG, bardziej prawdopodobny będzie wariant giełdowy, bowiem brytyjski inwestor nie jest mile widziany przez MSP (proponuje ponoć niekorzystne pakiety socjalne).

Toruń jeszcze zdąży

Na liście tegorocznych prywatyzacji znajdowali się jeszcze do niedawna dwaj toruńscy producenci ciepła — EC Toruń i Energotor — przeznaczone do łącznej sprzedaży. Ostatecznie jednak firmy znalazły się na liście spółek, których sprzedaż ma nastąpić w 2001 r. Towarzyszy im pięć innych elektrociepłowni (Bydgoszcz, Łódź, Bielsko- -Biała, Poznań i Bytom), jednak w kręgach zbliżonych do MSP mówi się, że z tego podsektora tylko spółki toruńskie mają szansę na prywatyzację w przeszłym roku.

— Przygotowania do sprzedaży toruńskich elektrociepłowni są na tyle zaawansowane, że transakcję będzie można sfinalizować w 2001 r. Pozostałych producentów ciepła wymienionych w rządowym harmonogramie trudno będzie sprywatyzować przed wyborami parlamentarnymi. To zaś może oznaczać, że resort skarbu w ogóle nie rozpocznie tych procesów — uważa jeden z branżowych ekspertów.

Jego zdaniem, kolejną przesłanką wskazującą na opóźnienie prywatyzacji energetyki są ostatnie zmiany w kierownictwie MSP.

Odejście z rządu Emila Wąsacza, ministra skarbu, a prawdopodobnie także części jego zastępców, z pewnością nie przyspieszy decyzji prywatyzacyjnych.

Kolejka oczekujących

Jeśli potwierdzą się te prognozy, dłużej na prywatyzację poczeka kilkadziesiąt spółek z branży elektroenergetycznej. Wśród nich może się znaleźć m.in. Elektrownia Bełchatów i związana z nią kopalnia węgla brunatnego, których sprzedaż uważano dotychczas za pilną. Bełchatowski producent prądu musi za kilka lat rozpocząć sukcesywny remont istniejących bloków. Zanim to nastąpi, przedsiębiorstwo powinno wybudować nowe źródło energii. Prywatyzacja miała być warunkiem zamknięcia finansowania inwestycji szacowanej na blisko 1 mld USD (4,3 mld zł).

Poważne potrzeby inwestycyjne mają też spółki dystrybucyjne, z których większość MSP zamierzało sprzedać w latach 2001-2002. Jednak zgodnie z harmonogramem sprywatyzowane zostaną prawdopodobnie tylko (oprócz GZE) zakłady energetyczne z tzw. grupy G-8 (Koszalin, Słupsk, Gdańsk, Olsztyn, Elbląg, Toruń, Kalisz i Płock). Szanse na terminową (2001 r.) sprzedaż warszawskiego Stoenu są niewielkie — resort jest dopiero na etapie wyboru doradcy prywatyzacyjnego. Jeszcze mniej zaawansowane są przygotowania do zbycia akcji spółek z grupy południowo-wschodniej (Lublin, Zamość, Rzeszów i Kielce z Radomiem).

Groźny efekt domina

Jeśli opóźni się większość transakcji planowanych na 2001 r., co najmniej do 2003 r. poczekają następni z prywatyzacyjnej kolejki. Większość z nich to — uważani za najbardziej potrzebujących — dystrybutorzy energii elektrycznej.

Gros zakładów energetycznych miało iść pod młotek w 2002 r. W rządowym harmonogramie zapisano, że w tym terminie ma dojść do prywatyzacji czterech grup — północno-zachodniej (Poznań, Gorzów Wielkopolski, Bydgoszcz, Szczecin i Łódź Teren), zachodniej (Zielona Góra, Wrocław, Jelenia Góra, Wałbrzych, Opole i Legnica), południowej (Kraków, Tarnów, Bielsko-Biała, Będzin) i nie zintegrowanej terytorialnie grupy, w skład której miała wejść pozostała czwórka ZE (Warszawa Teren, Łódź, Białystok i Częstochowa).

— Zwłoka w prywatyzacji dystrybutorów oznacza dla nich opóźnienie inwestycji. To zaś może skutkować osłabieniem ich pozycji na otwierającym się rynku energii — uważa branżowy ekspert.

Z drugiej strony, dystrybutorzy energii, jako właściciele sieci rozdzielczej, nie muszą obawiać się braku chętnych do zakupu ich akcji. W gorszej sytuacji są pod tym względem przedsiębiorstwa wytwórcze. Od dłuższego czasu widoczny jest spadek zainteresowania zagranicznych inwestorów tą branżą. Przyznaje to nawet MSP. Tymczasem w kolejce do prywatyzacji nie brak producentów prądu i ciepła. Wśród nich jest utworzony niedawno Południowy Koncern Energetyczny (El Jaworzno III, Łagisza, Siersza, Halemba, Łaziska, Blachownia i EC Katowice) oraz El Kozienice, Ostrołęka, Dolna Odra, Opole i Turów wraz z kopalnią węgla brunatnego. Na liście oczekujących są ponadto trzy elektrociepłownie (Gorzów Wielkopolski, Zabrze i Chorzów) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Tylko w przypadku PSE — właściciela ogólnokrajowej sieci przesyłowej — trudno mówić o opóźnieniu prywatyzacji. Ostatecznej decyzji: kiedy i czy w ogóle prywatyzować spółkę, jeszcze nie ma. Rząd uznał jedynie, że należy to uczynić dopiero po zakończeniu pierwszego etapu sprzedaży dystrybutorów oraz „ zaawansowaniu wdrożenia konkurencyjnego rynku energii”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / MSP SPÓŹNIA SIĘ Z PRYWATYZACJĄ