Multipleksy chcą państwowej pomocy

opublikowano: 12-11-2020, 11:25

Największe sieci kin nie zostały uwzględnione w programie publicznego wsparcia na czas pandemii. Z tego względu mogą wstrzymać otwarcia i przekonują, że zaszkodzi to całemu rynkowi.

Kina w ostatnich miesiącach świeciły pustkami, a teraz są zupełnie puste. Od 7 listopada obowiazują nowe zasady bezpieczeństwa, zgodnie z którymi co najmniej do 29 listopada zamknięte będą różne placówki kultury - teatry, muzea, galerie i właśnie kina. W tej sytuacji branża liczyła na publiczne wsparcie i miała do tego podstawy - Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) otrzymał bowiem z budżetu 157 mln zł na pomoc kinom, dystrybutorom i producentom.

Zgodnie z wstępnymi założeniami prawie połowa tych pieniędzy trafi na fundusz wsparcia wydatków promocyjnych filmów i tzw. licencji specjalnych. Chodzi o wsparcie dla dystrybutorów i producentów filmów, którym zwracana ma być część budżetów. Ponad 40 mln zł trafić ma do kin, które wyświetlają polskie filmy - ale tylko do kin studyjnych i mikroprzedsiębiorców. To bardzo nie spodobało się przedstawicielom największych na rynku sieci multipleksów, zrzeszonych w Polskim Stowarzyszeniu Nowe Kina (PSNK).

"Z przykrością przyjęliśmy informację, iż kina wielosalowe nie zostały ujęte w programach wsparcia przygotowanych przez PISF - tym bardziej, że kina wielosalowe odpowiadają za około 80 proc. sprzedaży biletów w Polsce. Nierówne traktowanie części przedsiębiorców, w szczególności z uwagi na skalę ich działalności, jest dla nas niezrozumiałe. Szanujemy tworzoną przez lata sieć kin studyjnych, zbudowaną na kapitale własnym i samorządowym, ciężkiej pracy i pasji do filmu, dzięki której razem wspieramy kulturę chodzenia do kina. Zauważamy jednak, ze przy obowiązujących obecnie obostrzeniach dotyczących liczby dostępnych do sprzedaży miejsc, dostępność ekranów kin studyjnych prawdopodobnie w żaden sposób nie zapewni przestrzeni dla właściwej dystrybucji filmów" - czytamy w odezwie PSNK.

Przedstawiciele multipleksów podkreślają, że bez publicznego wsparcia większość rynku może zostać zimą zamrożona - nawet jeśli rząd pozwoli na stopniowe otwieranie kin. Według nich kina wrócą do funkcjonowania dopiero wtedy, gdy wyraźnie spadnie liczba zakażonych, limity sprzedaży miejsc podniesione zostaną do minimum 50 proc. (ostatnio było to 25 proc.), a w ofercie dystrybutorów pojawią się nowe tytuły, które przyciągną widzów do kin.

"Przygotowane przez PISF programy z dużym prawdopodobieństwem nie spełnią swojej roli w zakresie promocji i dystrybucji polskich filmów w czasie pandemii. Dodatkowo producenci ukończonych filmów będą zmuszeni czekać do otwarcia kin wielosalowych lub zdecydować się na dystrybucję w innych kanałach, co zawsze przynosi gorszy wynik niż ten uwzględniający dystrybucję kinową" - czytamy w odezwie.

Do PSNK należą operatorzy sieci Cinema City, Multikino i Helios, których prezesi podpisani są pod odezwą. Sieci te mają łącznie prawie 130 kin wielosalowych, w których znajduje sie 950 ekranów. To blisko dwie trzecie wszystkich ekranów na rynku, na którym poza multipleksami funkcjonuje jeszcze około 300 mniejszych kin.

O komentarz do odezwy PSNK poprosiliśmy PISF. Po jego otrzymaniu tekst zostanie zaktualizowany.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane