Musi być niezapomniana przygoda

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2009-04-10 00:00

Przelot helikopterem nad Wielkim Kanionem, przejazd jeepem przez pustynię, kolacja na plaży, nauka samby w Brazylii...

Wyjazdy motywacyjne Dla pracowników, kontrahentów i klientów

Przelot helikopterem nad Wielkim Kanionem, przejazd jeepem przez pustynię, kolacja na plaży, nauka samby w Brazylii...

Wyjazdy motywacyjne (incentive travel) organizują fachowe firmy i biura podróży.

— Celem jest stworzenie u uczestników wrażenia, że firma zapewnia im niezapomniane chwile. Mają to być przygody zwykle niedostępne dla turystów. Wyjątkowe ze względu na miejsce lub program. Pracownik powinien zdać sobie sprawę z tego, że sam takiej wyprawy by sobie nie zorganizował — tłumaczy ideę Krzysztof Michniewicz, dyrektor generalny Incentive Concept Poland.

Najczęściej taki bonus dostają handlowcy, którzy zrealizowali plan sprzedaży lub mają najlepsze wyniki, a także dyrektorzy sprzedaży, członkowie zarządu. Bywa, że zabierają ze sobą partnerów handlowych, żeby relacje z nimi były w przyszłości jeszcze lepsze. Często taki wyjazd to wygrana w firmowym konkursie.

Doradzą i sprawdzą

Firmy organizujące incentive travel także doradzają, jak i gdzie zorganizować podróż, by przyniosła zamierzone efekty.

— Staramy się poznać lub zdefiniować wspólnie z klientem cele marketingowe takich projektów, których wyjazd motywacyjny jest przecież tylko częścią. To bardzo ułatwia planowanie. Niezwykłe miejsce i niezapomniana przygoda są w równowadze na szali priorytetów. Jednym ze stałych celów jest przecież osiągnięcie długoterminowych efektów, a unikalność przedsięwzięcia w tym pomaga — wyjaśnia Maciej Ogieniewski, dyrektor zarządzający Business Travel Entertaitment i VP Communication MPI Poland Club.

Krzysztof Michniewicz twierdzi, że niektóre przedsiębiorstwa popełniają błąd, chcąc koniecznie wysłać pracowników w odległy zakątek świata. Tymczasem nie trzeba podróży na Mauritius, żeby wyjazd był niepowtarzalny.

— Niespodzianki wyjazdowe trzeba stopniować. Jeśli od razu będzie to daleka podróż, to w następnych latach będą musiały być jeszcze dalsze i jeszcze droższe. A nie o to chodzi. Wyjazdy muszą być uszyte na miarę i potrzeby wyjeżdżających. Dla jednych niesamowitym miejscem może być Turcja, dla innych dopiero Tajlandia. To powinna być przemyślana koncepcja, zgodna ze strategią firmy — podpowiada Krzysztof Michniewicz.

Wszystkie zakątki

Firmy wysyłają najlepszych pracowników do coraz dalszych zakątków świata. Odwiedzenie wiosek w buszu, nurkowanie w Wielkiej Rafie, kąpiel w przerębli na Islandii, podróż po Wietnamie czy Kambodży, nauka samby w Brazylii, przejazd jeepami po dżungli na Borneo... Organizatorzy incentive travel twierdzą, że mogą zrealizować najbardziej wyszukane pomysły. Zresztą jak w każdej dziedzinie i tu są mody.

— Dość popularne są rejsy, wspinaczki, Formuła 1, miejskie gry fabularne i wydarzenia sportowe. Kierunek wyjazdu musi być dobrany do zamierzonych celów. W czasach ograniczania budżetów w firmach proponujemy rozwiązanie, które pozwala badać skuteczne wykorzystanie budżetów na wyjazdy motywacyjne. Określa się to mianem Event ROI (Event Return On Investment) — to metodologia umożliwiająca planowanie projektów i najefektywniejsze badanie ich skuteczności — zachwala Maciej Ogieniewski.

Są też firmy, które proponują również żeglarskie incentive travel.

— Ich ideą jest wykorzystanie analogii między pracą ludzi w firmie, a pracą załogi jachtu, między celem, jaki ma zrealizować zespół w firmie, a portem, do którego ma dopłynąć jacht z załogą, między radzeniem sobie z trudnościami i nieoczekiwanymi sytuacjami, z którymi na co dzień zmaga się firma, a radzeniem sobie z nieprzewidywalnością natury, warunków pogodowych i sytuacji, jakie niesie żeglowanie po morzu. To doskonała forma szkolenia z relacji międzyludzkich i poprawy komunikacji w zespole — twierdzi Maciej Fornal, prezes Forsail, firmy organizującej podróże incentive travel.

Niezapomniane chwile można przeżyć na jachcie lub katamaranie w Chorwacji, Grecji, we Francji, Włoszech czy na Seszelach lub Wyspach Kanaryjskich. Załogi płyną z doświadczonymi sternikami — trenerami, którzy czuwają nad przebiegiem podróży, motywują i angażują uczestników do pracy na jachcie, pełniąc jednocześnie rolę opiekuna i animatora.

— Wartością dodaną jest poznanie czegoś nowego, nauka żeglowania — umiejętności, która w przyszłości może być przydatna w wypoczynku. Niektórzy dzięki takim wyjazdom odkrywają nową dla nich żeglarską pasję — dodaje Maciej Fornal.

Uczestnicy nie tylko pływają. Zwiedzają przybrzeżne zabytki, rejsy są często połączone z raftingiem, czyli spływem pontonem po górskiej rzece, czy canyoningiem, który polega na pieszym przejściu kanionem i korytem górskiej rzeki.

Jest też jeszcze jedna nowość na rynku. Coraz więcej przedsiębiorstw chce łączyć wyjazdy motywacyjne z działalnością charytatywną, np. sadzeniem drzew w andyjskiej wiosce czy na Kostaryce, pomocą w remoncie szkoły w Tunezji czy budową placu zabaw w wiosce w Turcji.

Dorota Czerwińska