6,4 proc. globalnego PKB w 2025 r. i nawet 8,4 proc. na koniec dekady - taki, według szacunków organizacji GSMA, jest udział technologii i usług mobilnych w światowej gospodarce. Wyliczenia przedstawiono podczas Mobile World Congress (MWC), czyli największego branżowego wydarzenia na świecie. Choć kongres odbywa się w Barcelonie, europejskie firmy są na nim od lat raczej tłem dla gigantów z innych kontynentów.
- Obecność dużej liczby chińskich firm, podobnie jak rozmiary ich stoisk, rzuca się w oczy od wejścia. Dobrze, że nas wpuścili - żartował podczas kuluarowych rozmów w trakcie kongresu jeden z przedstawicieli polskiej administracji, która pracuje wciąż nad sposobami ograniczenia obecności chińskich dostawców w krajowej infrastrukturze sieciowej.
Wystawcy przedstawiali najczęściej nowe urządzenia i narzędzia wykorzystujące AI - i zazwyczaj nie była to sztuczna inteligencja o europejskim rodowodzie. Spośród europejskich firm największe stoiska mieli operatorzy telekomunikacyjni, w których ofercie pojawiają się usługi AI-owe dostarczane przez Google'a, Microsoft czy nawet wywodzące się z Polski, ale finansowane głównie przez amerykański kapitał ElevenLabs.
O czym mówili Europejczycy? Podczas jednej z najciekawszych dyskusji kongresu zastanawiali się, czy Europa jest w stanie osiągnąć cyfrową suwerenność
- Nie chodzi o to, że Europa powinna poszukiwać autarkii, czyli pełnej samowystarczalności i niezależności od handlu z krajami spoza wspólnoty. Nie dyskutujemy już jednak o tym, czy Europa potrzebuje cyfrowej suwerenności, tylko – w obecnym otoczeniu geopolitycznym – o tym, co trzeba zrobić i w jakich obszarach można polegać na zewnętrznych dostawcach, a w jakich nie – zastrzegał Vivek Badrinath, dyrektor generalny GSMA.
Europa bez skali
Tim Höttges, prezes grupy Deutsche Telekom, czyli największego europejskiego operatora telekomunikacyjnego, zżymał się, że z dyskusji i politycznych deklaracji nic nie wynika.
- Minął rok, od kiedy w tym samym miejscu narzekaliśmy na wolne tempo rozwoju w Europie. W tym czasie inwestycje telekomów zmniejszyły się o kolejne 2 proc., USA i Chiny nam uciekają, a Unia Europejska przedstawiła projekt kolejnego aktu prawnego, Digital Network Act, czyli DNA. Lepsze żadne DNA niż takie. Mówimy ciągle o konieczności deregulacji i debiurokratyzacji, a regulacji tylko przybywa - narzekał szef Deutsche Telekom.
Marc Murtra, prezes hiszpańskiej Telefóniki, przywoływał opublikowany półtora roku temu tzw. raport Draghiego, w którym wzywano do głębszej integracji rynków unijnych i bezprecedensowych inwestycji w innowacje.
- Potrzebujemy w Europie większych firm, ze skalą pozwalająca na realizowanie naprawdę dużych inwestycji i przyciągających najlepsze talenty. O potrzebie inwestycji co najmniej od czasu raportu Draghiego mówią wszyscy, ale realnie nic się nie dzieje. Inwestowanie w tworzenie w Europie nowych technologii wcale nie stało się priorytetem, a otoczenie regulacyjne nie zmienia się na lepsze. A my potrzebujemy deregulacji, skalowania i szybszych inwestycji - mówił szef Telefóniki.
Jego zdaniem Europa może być suwerenna tylko wtedy, jeśli będzie mieć własne produkty cyfrowe i tzw. hiperskalerów, czyli firmy potrafiące zbudować olbrzymią infrastrukturę do przechowywania i analizy danych na wzór Google'a, Amazona, Microsoftu czy Alibaby.
- Potrzebujemy europejskiego AI. Jeśli ktokolwiek myśli, że będziemy po prostu dostawać dostęp do najnowszych, najlepszych produktów sztucznej inteligencji np. w farmacji czy przemyśle, to jest naiwny. Ich samodzielny rozwój jest oczywiście trudny i kosztowny, ale mamy w Europie odpowiednie know-how. Możemy też robić tu produkty niedrogie i nietrudne, jak np. komunikatory internetowe czy social media. Rosjanie mają własny komunikator, a my? My potrzebujemy popytu na tego rodzaju lokalne rozwiązania, inaczej w innych krajach ustalane będą algorytmy, które wpływają na to, jak dzieci i dorośli postrzegają świat - przestrzegał Marc Murtra.
Słowa i realia
Tim Höttges wskazywał, że ze względu na brak skali firm, pofragmentowane rynki i niechęć inwestorów giełdowych do dużych inwestycji w Europie nie doszło np. do budowy odpowiednio dużych centrów danych.
- My teraz otworzyliśmy duże centrum w Niemczech, w który korzystamy z GPU [procesorów graficznych - red.] od Nvidii, bo nie mamy europejskich. To jest maksymalna możliwa suwerenność. Takie centra będą jednak powstawać tylko wtedy, gdy państwa zagwarantują europejskim firmom odpowiedni popyt - mówił szef Deutsche Telekom.
Wtórował mu Jean-François Fallacher, prezes Eutelsatu, a w przeszłości m.in. prezes Orange Polska.
- W naszym biznesie są giganci amerykańscy i chińscy. W Europie jesteśmy związkiem wielu państw, nie jednym organizmem, i zawsze istnieje pokusa budowania rozwiązań samodzielnie, na poziomie krajowym. Musimy mieć jednak rozwiązania wspólne, europejskie, finansowane z publicznych pieniędzy, by być suwerennym - mówił Jean-François Fallacher.
Eutelsat to operator sieci satelitów na wysokiej i niskiej orbicie okołoziemskiej. W przypadku niskiej orbity jest obecnie jedynym obok amerykańskiego Starlinka (należącego do SpaceX, firmy Elona Muska) właścicielem konstelacji zapewniającej szybki dostęp do internetu satelitarnego w skali globalnej. Budowę własnej konstelacji rozpoczął też Amazon, dwa konkurencyjne projekty konstelacyjne są też zapowiadane przez stronę chińską (jeden prywatny, a drugi państwowy).
Podczas MWC grupa Deutsche Telekom ogłosiła, że w najbliższych latach będzie zapewniać użytkownikom telefonii mobilnej łączność satelitarną w miejscach, w których nie da się budować standardowych stacji bazowych (np. w górach czy parkach narodowych). Umowę w tej sprawie podpisała ze Starlinkiem.
