Kto żałuje pieniędzy na bezpieczeństwo informatyczne czy back-up, powinien zapoznać się z raportem firmy Veeam Software. 84 proc. szefów IT (o 2 proc. więcej niż rok temu) przyznaje, że w ich przedsiębiorstwach występuje deficyt dostępności. Tym eufemizmem określają przestoje w pracy spowodowane tym, że ich systemy cyfrowe odmówiły posłuszeństwa lub zostały zaatakowane przez cyberprzestępców.
— Statystyczna korporacja doświadcza 15 nieplanowanych przestojów rocznie. W Polsce — nawet 21. Powodów jest wiele, chociażby to, że tylko niespełna połowa firm testuje kopie zapasowe w comiesięcznych lub krótszych odstępach czasu. Spośród tych, którzy to robią, zaledwie 26 proc. analizuje więcej niż 5 proc. swoich kopii — zwraca uwagę Krzysztof Rachwalski, dyrektor regionalny Veeam Software na rynkach Europy Wschodniej.
Z powodu przestojów instytucje biznesowe zatrudniające powyżej tysiąca osób tracą średnio nawet 16 mld USD rocznie, m.in. z utraconych możliwości, przychodów i obniżonej produktywności. Trzeba do tego dodać uszczerbek na wizerunku marki (62 proc.) i topniejące zaufanie klientów (68 proc.). Dlaczego nieprzerwany dostęp do infrastruktury i zasobów IT jest taki ważny?
Ma to przede wszystkim związek z szybko rosnącą liczbą użytkowników internetu — według zeszłorocznych danych jest ich 3,4 mld, a prognozy mówią o niemal 21 mld urządzeń podłączonych do sieci do końca 2020 r. Często pojawia się zarzut, że producenci i dystrybutorzy systemów bezpieczeństwa IT tworzą atmosferę lęku, aby zwiększyć sprzedaż. 61 proc. uczestników badania PwC widzi to inaczej: cyberataki to jedno z największych zagrożeń, które mogą wpłynąć na rozwój firm!
— Chciałabym, aby chodziło tylko o sprytne sztuczki marketingowców. Niestety, zagrożenia są prawdziwe. Działający w sieci przestępcy stosują socjotechnikę, kradzieże tożsamości, rozbudowane ataki APT czy lawinowe DDoS-y. A ostatnio uwzięły się na przedsiębiorstwa o skromniejszych budżetach na IT — ostrzega Klaudyna Busza, inżynier ds. przedsprzedażowych w Flowmon Networks.
Po pierwsze, mniejszemu podmiotowi trudniej się bronić. Po drugie, biznesowa drobnica często współpracuje z jakimś rynkowym gigantem, co oznacza, że ich środowiska IT są przynajmniej częściowo zintegrowane.
— Niektórzy specjaliści mówią, że na informatykę i bezpieczeństwo trzeba poświęcić 10 proc. budżetu firmy. Nie zgadzam się z tym. Zamiast trzymać się sztywnych ram finansowych, lepiej działać elastycznie, czyli nakłady dopasowywać do aktualnych potrzeb przedsiębiorstwa — zaleca Paweł Dawidek, dyrektor ds. technicznych w Wheel Systems. Przesadzenie z inwestycjami w bezpieczeństwo IT może zakończyć się tym, że małej firmie zabraknie pieniędzy na rozwój. Oba cele są ważne i trzeba szukać złotego środka.