Na cynku będzie można zarobić

Rynki borykają się z problemem nadpodaży surowców. W przypadku cynku może być odwrotnie.

Przez ostatnie trzy tygodnie cynk zdrożał o 8 proc. Wcześniej przez osiem miesięcy jego cena spadała. Zmiana trendu w przypadku cynku może wiązać się z rosnącymi obawami o podaż metalu. Rośnie obawa, że dotychczasowi dostawcy cynku mogą mieć coraz większy problem z utrzymaniem podaży. Analitycy Morgan Stanley szacują,  że  już w 2017 roku może zniknąć ponad 1,2 mln ton rocznej produkcji cynku. To więcej niż zużywane jest tego metalu w USA przez rok.

- To kwestia podaży. Po prostu niektóre wielkie kopalnie wypadną w tym roku, a nie ma dostatecznie dużej podaży, która mogłaby to zastąpić. Dlatego zaczynamy mieć sytuację rynku z coraz większym deficytem – powiedział Clive Burstow z Baring Asset Management w Londynie.

International Lead & Zinc Study Group wskazuje, że w 2014 roku popyt na cynk przewyższał podaż o 310 tys. ton, najmocniej od dziewięciu lat. Do 2017 roku ten deficyt ma wzrosnąć do 1,98 mln ton. Banki, m.in. BNP Paribas i Goldman Sachs, prognozują wzrost cen cynku.

Cynk jest obecnie o 6,1 proc. droższy niż 12 miesięcy temu na London Metal Exchange, notowany jest po 2146 za tonę. Jest jedynym drożejącym metalem z sześciu notowanych na giełdzie w Londynie. Traderzy prognozują, że na koniec roku cena cynku wzrośnie do 2397 USD za tonę. Goldman Sachs oczekuje kursu 2500 USD w ciągu 12 miesięcy, a BNP Paribas szacuje, że w 2016 roku średni kurs cynku będzie wynosił 2850 USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Na cynku będzie można zarobić