Europejskie indeksy szybko powróciły do równowagi po wtorkowym szoku. Wydaje się jednak, że jest to spokój pozorny, gdyż coraz więcej ekonomistów „gwarantuje” recesję w USA, a to z pewnością przeniosłoby się na Stary Kontynent.
Na razie jednak europejscy inwestorzy nie przejmują się prawdopodobnym spadkiem wydatków konsumpcyjnych za Oceanem, a z radością spoglądają na giełdy towarowe. Tam powoli ceny stabilizują się. Ropa jest już niewiele droższa niż przed zamachami. Podobnie jest w przypadku złota i innych metali. Wzmocnił się także amerykański dolar.
Większość akcji ubezpieczycieli i reasekuratorów odrobiła część wtorkowych strat. Wzrósł kurs Allianza, który uważa, ze udźwignie ciężar odszkodowań. Rosła także cena brytyjskiego Lloyds, który już raz – w 1993r. – wypłacił 500 mln USD odszkodowania po wybuchu w ETC. Tym razem jednak straty są na tyle istotne, że mogą zachwiać majątkiem towarzystwa.
Nadal spadają za to ceny akcji linii lotniczych. KLM, British Airways i Lufthansa straciły po kilka procent, bo na pewno przez pewien czas będą mieli mniej klientów, a koszty obecnego przestoju w lotach do USA także powinny wiele kosztować. Jeszcze mocniej spadły ceny akcji spółek z sektora turystycznego, m.in. francuskiego Accor i niemieckiego Preussag.
Spadek cen ropy do wcześniejszego poziomu doprowadził do przeceny spółek paliwowych. Stracili m.in. akcjonariusze Total Fina Elf, British Petroleum i Shell T&T.
Znakomite nastroje panowały dzisiaj wśród telekomów. Deutsche Telekom, France Telecom, Vodafone, Alcatel czy British Telecommunications zyskały od 5 do 12 proc.
Wyjątkowo mocne były także papiery spółek farmaceutycznych, które niestety mogą zyskać na leczeniu rannych. Mocno w górę poszła wycena Glaxo Smith Kline i Aventis.
ONO