NOWY JORK (Reuters) - Wtorkowe sesje na giełdach w Nowym Jorku mogą zacząć się od spadków, ponieważ inwestorzy obawiają się recesji i odwetu ze strony amerykańskiego rządu za zeszłotygodniowe ataki terrorystyczne.
Poniedziałkowe sesje na amerykańskich giełdach zakończyły się jednymi z największych spadków w historii.
"Coraz więcej osób woli poczekać aż pojawią się czynniki, które mogłyby doprowadzić do poprawy nastrojów na rynku, a na te przyjdzie jeszcze zapewne poczekać kilka miesięcy" - powiedział Jeffrey Kleintop, doradca inwestycyjny z PNC Advisors.
Drugi dzień notowań po najdłuższej przerwie od 1933 roku powinien przebiec spokojniej niż poniedziałkowe sesje. Jednak spadki wydają się nieuniknione.
Do godziny 14.05 czasu warszawskiego wrześniowe kontrakty terminowe na Standard & Poor's 500 spadły o 10 punktów do 1.029 punktów, a na Nasdaq 100 straciły 20 punktów i wyniosły 1.234 punkty.
Aby uniknąć znaczących spadków w poniedziałek amerykański bank centralny obniżył stopy procentwe o 50 punktów bazowych, wiodący inwestorzy przekonywali, że nie będą sprzedawać akcji, a niektóre spółki zdecydowały się wykupić część swoich walorów.
Jednak działania te nie powiodły się. Dow Jones spadł ostatecznie o 7,1 procent, a Nasdaq stracił blisko siedem procent.
"Wszyscy, którzy wątpili, że grozi nam recesja zmienili zdanie w momencie, gdy samoloty uderzyły w budynki światowego centrum handlu" - powiedział Henry Harrman z Waddell & Reed.
Liczbę ofiar wtorkowych zamachów ocenia się na 5400.
Inwestorzy spodziewają się, że na ostatnich wydarzeniach najbardziej ucierpią linie lotnicze, ponieważ coraz więcej pasażerów rezygnuje z lotów. Kłopotów nie unikną również przedstawiciele innych sektorów.
Przed wtorkowym otwarciem producent oprogramowania Computer Associates poinformował, że ataki terrorystyczne mogą opóźnić proces poprawy kondycji sektora nowych technologii.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))