Paweł Kozłowski
WARSZAWA (Reuters) - W najbliższych miesiącach na warszawskiej giełdzie nadal będzie zapewne panował marazm, gdyż inwestorzy czekają na kolejną ofertę publiczną Telekomunikacji Polskiej SA.
Na rynek akcji negatywnie wpływa też pogorszenie wyników finansowych spółek wynikające z wolniejszego wzrostu gospodarczego.
W trakcie mijającego tygodnia indeks WIG20 spadł o 1,1 procent do 1.400,1 punktu, a TechWIG o 1,3 procent do 893,0 punktu. W piątek wskaźnik WIG20 wzrósł o 0,4 procent. Obroty były niewielkie i wyniosły w notowaniach ciągłych 168,9 miliona złotych. Jak sugerują analitycy, wpływ na słabą koniunkturę na giełdzie nadal mają silny złoty i wysokie stopy procentowe, jak i niejasna sytuacja na giełdach zagranicznych.
"Nie spodziewałbym się żadnych większych wzrostów na giełdzie aż do czasu kiedy zakończy się oferta TPSA. Część inwestorów będzie zbierać fundusze wstrzymując się z kupnem akcji" - powiedział Tomasz Bardziłowski, analityk z CSFB.
Skarb państwa chce sprzedać do września kolejny pakiet TPSA, tym razem ma on wynieść 14-30 procent o wartości rynkowej 1-2 miliardy dolarów.
France Telekom (FT), który posiada 35 procent TPSA może dokupić w ofercie publicznej kolejne sześć procent.
Nadal jednak nie wiadomo, jak się zakończą rozmowy pomiędzy przedstawicielami FT i ministerstwa skarbu w sprawie warunków na jakich francuski koncern zrealizuję opcję zakupu 10 procent TPSA.
Kurs TPSA, spółki najchętniej handlowanej na warszawskiej giełdzie w ciągu ostatnich pięciu sesji, spadł w tym czasie o 1,0 procent do 20,8 złotego.
WYSOKIE STOPY PROCENTOWE PSUJĄ NASTROJE
Rada Polityki Pieniężnej, która spotyka się w końcu tego tygodnia będzie zapewne mieć spory dylemat, czy zredukować stopy procentowe, czy też utrzymać je na dotychczasowym poziomie.
Analitycy nie sądzą, że do obniżki dojdzie, szczególnie po danych o wzroście inflacji w kwietniu i informacji o narastającym deficycie budżetowym.
Inwestorzy obawiają się, że restrykcyjna polityka monetarna i wysokie stopy procentowe wpłyną na dalsze pogarszenie kondycji przedsiębiorstw. Rosną bowiem koszty kredytów, a kurczy się popyt wewnętrzny.
"Nie ma obecnie katalizatora dla polskiej giełdy. Wyniki przedsiębiorstw za pierwszy kwartał były słabe i z powodu spowolnienia gospodarki nie wydaje się, by mogły się poprawić" - powiedział Bardziłowski.
Inwestorzy będą też uważnie śledzić rozwój wydarzeń w Elektrimie. Nowo wybrana rada nadzorcza spółki ma się bowiem spotkać we wtorek. Rynek spodziewa się, że rada wkrótce zdecyduje, czy Elektrim powinien zacieśnić współpracę z francuskim Vivendi, czy przyjąć ofertę Deutsche Telekom.
Rada również podejmie decyzję, czy prezes Barbara Lundberg zostanie odwołana, czy powstanie na stanowisku do końca czerwca, kiedy to kończy się jej kadencja.
W mijającym tygodniu kurs Elektrimu wzrósł o 1,4 procent, a w piątek na zamknięciu akcje spółki wyceniano na 28,9 złotych.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))