Kuba Kurasz
WARSZAWA (Reuters) - Środowa sesja giełdowa zakończyła się drugim w rzędu spadkiem cen akcji, wynikającym z realizacji zysków. Analitycy przewidują, że najbliższe dni w dalszym ciągu upłynąć mogą pod znakiem wyprzedaży - część inwestorów wciąż ma akcje kupione tanio przed październikową falą wzrostów.
Od początku zeszłego miesiąca, kiedy to kursy spółek popchnęły do góry agresywne zakupy funduszy emerytalnych, WIG20 zyskał ponad 25 procent.
Od czasu kiedy inwestorzy zagraniczni ograniczyli swe zaangażowanie na warszawskiej giełdzie pierwsze skrzypce na rynku grają właśnie Otwarte Fundusze Emerytalne, których zakupom starali się dotrzymać kroku pozostali inwestorzy.
W październiku ceny rosły, bo na rynku pojawiły się pogłoski, że skarb państwa zamierza poważnie zabrać się za rozwiązanie problemu szacowanego na cztery miliardy złotych zadłużenia wobec OFE. Minister finansów wspomniał zaś, że rozważy emisję obligacji, które w zamian za zadłużenie obejmą OFE.
Później jeden z przedstawicieli rządu powiedział, że istnieje szansa na emisję jeszcze w tym roku. W środę zaś podsekretarz stanu w ministerstwie pracy ostudził inwestorów oświadczając, że OFE nie mogą liczyć w tym roku na spłatę nawet części zaległości.
REALIZACJA ZYSKÓW TRWA
W środę indeks WIG20 stracił 3,0 procent, spadając do 1.273,2 punktu, a TechWIG 4,9 procent obniżając się do 668,9 punktu. Obroty wyniosły 339 milionów złotych.
"Wiele spółek jest już za drogich, stąd realizacja zysków i zniżki kursów" - powiedział zarządzający w jednym z większych funduszy emerytalnych na rynku.
Dawid Wilanowski, szef analiz DM BPH sądzi, że w najbliższych dniach dominować będą sprzedający, ale później rynek "zacznie grać pod spodziewaną obniżkę stóp" znów windując do góry ceny akcji przed zapowiedzianym na 27-28 listopada posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
Premier Leszek Miller wezwał we wtorek RPP, by w ciągu trzech miesięcy odpowiedziała na przyjęcie budżetu obniżką stóp procentowych o trzy punkty procentowe. Rynki finansowe spodziewają się, że do końca roku stopy spadną o 100-150 punktów bazowych.
Analitycy sądzą, że rynek nie zareagował w środę na przyjęcie przez rząd budżetu zakładającego deficyt na poziomie nie wyższym niż 40 miliardów złotych i wzrost gospodarczy w 2002 roku na poziomie jednego procenta, gdyż już dawno wskaźniki te wliczył w ceny.
ELEKTRIM I TPSA PIKUJĄ W DÓŁ
Oprócz akcji BRE Banku i Świecia wszystkie spółki wchodzące w skład indeksu WIG20 padły ofiarą przeceny. Najbardziej dotkliwą zniżką zakończyły się notowania Elektrimu. Płacono za nie na zamknięciu sesji 15,9 złotego, czyli o 10,7 procent mniej niż we wtorek.
"Coraz częściej pojawiają się głosy dotyczące kłopotów Elektrimu z wykupem obligacji, na które inwestorzy mają opcję put przypadającą na połowę grudnia. Dlatego też akcje mogą zniżkować" - powiedział Giller.
Benita Mikołajewicz, analityk w ING Barings w Londynie sądzi, że w kasie polskiej spółki może zabraknąć na ten cel około 60 milionów euro.
Jedną z najpilniejszych potrzeb Elektrimu jest spłata obligacji zamiennych na akcje o wartości nominalnej 440 milionów euro. Łączne zadłużenie krótkoterminowe spółki szacowane jest na 300 milionów euro.
Według jednego z warszawskich analityków, Elektrim negocjuje duży kredyt konsorcjalny z bankami, który mógłby zostać przeznaczony na spłatę tych zobowiązań.
"Mogę tylko powiedzieć, że tak jak wcześniej deklarowaliśmy, jesteśmy na etapie zamiany naszych zobowiązań krótkoterminowych na długoterminowe" - powiedziała Ewa Bojar, rzecznik prasowy Elektrimu.
Ostrą przecena dotknęła również TPSA, której akcje kosztowały na zamknięciu 16,05 złotego, czyli o 5,0 procent mniej niż we wtorek, ponieważ Urząd Regulacji Telekomunikacji zagroził spółce znaczną karą za niewłaściwe raportowanie.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))