Na giełdzie rośnie liczba spółek z dużymi stratami

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-05-08 00:00

Na giełdzie rośnie liczba spółek z dużymi stratami

Z roku na rok rośnie liczba spółek osiągających nie spotykane dotąd straty netto powyżej 50 mln zł. To efekt pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej, restrukturyzacji, rezerw tworzonych przez zarządy czy wreszcie porządków czynionych przez nowych inwestorów strategicznych.

W latach 1997-2000 aż 39 razy zdarzyło się, że przedsiębiorstwa posiadające dziś status spółki publicznej wygenerowały stratę netto przekraczającą 50 mln zł. Najczęściej tak duże straty notowały Narodowe Fundusze Inwestycyjne, bo aż 20 razy. Dla tej grupy najgorszy był rok 1999.

Z pozostałych dziewiętnastu spółek osiągających rekordowo ujemne wyniki niekwestionowanym liderem została Netia. Warszawski operator telefonii stacjonarnej przez ostatnie cztery lata systematycznie powiększał straty, bijąc w 2000 roku kolejny rekord wszech czasów na GPW, wynoszący już ponad 500 mln zł.

Ostatni rok był najbardziej obfitującym w straty okresem na rodzimym parkiecie. Ze wstępnych danych spółek publicznych po czterech kwartałach wynika, że aż dziewięciu emitentów przekroczyło granicę 50 mln zł. Ich grono może jednak się zwiększyć, głównie ze względu na przeprowadzane obecnie badania rocznych sprawozdań finansowych. Audytorzy mogą zalecić utworzenie nowych rezerw, co już niejednokrotnie przyczyniało się do wykazania gorszych wyników finansowych, niż pierwotnie zakładano.

Co ciekawe, jeszcze w 1997 roku żadna spółka publiczna nawet nie zbliżyła się do poziomu strat osiąganych dziś.

Złe makro

Jednym z podstawowych czynników, które negatywnie wpływają dziś na działalność przedsiębiorstw, jest nie najlepsza sytuacja makroekonomiczna w kraju.

— Spowolnienie wzrostu gospodarczego, wysokie stopy procentowe, silny złoty i rosnące bezrobocie zmuszają spółki do dokonywania procesów restrukturyzacyjnych, które z kolei ściśle wiążą się z ponoszeniem znaczących kosztów. Efektem są przeszacowania i rezerwy przyczyniające się niejednokrotnie do powstania ogromnych strat — uważa Sebastian Słomka, naczelnik wydziału doradztwa BDM PKO BP.

Jego zdaniem, często takie wyniki są również efektem złej sytuacji panującej w danej branży czy porządków i zmian dokonywanych przez nowych inwestorów strategicznych. Sytuacja ta, przynajmniej w części, dotyczy Exbudu, Compensy czy Mostostalu Warszawa.

— Istotny wpływ na wykazywane przez spółki straty mają stosowane obecnie międzynarodowe standardy rachunkowości. Zmuszają one zarządy i audytorów do ostrożniejszego szacowania aktywów spółek i uzyskiwanych dochodów, co niejednokrotnie przyczynia się do tworzenia rezerw i wykazania strat — twierdzi Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM BOŚ.

Kosztowne decyzje

Mimo występowania negatywnych czynników makroekonomicznych, wpływających ujemnie na wyniki finansowe wszystkich przedsiębiorstw, wielkie straty są jednak głównie efektem indywidualnych działań.

— Spośród spółek generujących w 2000 roku straty przekraczające 50 mln zł wiele wyników ma charakter incydentalny i jest związanych z sytuacją w poszczególnych spółkach. Jest to m.in. efekt złego zarządzania — uważa Iwona Kubiec, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego DM Elimar.

W ujęciu indywidualnym niewątpliwie najgorzej prezentuje się Netia. Nikt nie sądzi, aby spółka upadła, ale ostatnie spekulacje na temat poszukiwań nowego partnera strategicznego zmuszają do refleksji nad opłacalnością inwestycji poczynionych przez Telię.

— Netia musi wydawać ogromne sumy na inwestycje, jeżeli chce przynajmniej częściowo zmniejszyć monopol narodowego operatora. To z kolei musi dużo kosztować, czego efektem są straty, a co za tym idzie — rosnące ryzyko dla akcjonariuszy mniejszościowych — twierdzi Sebastian Słomka.

Odrębne NFI

Ogromne straty spółek giełdowych w znaczącym stopniu są udziałem wyników generowanych przez NFI. W latach 1997- -2000 aż dwadzieścia razy wyniosły one ponad 50 mln zł. Liderem został tu Siódmy NFI z 221,7 mln na minusie w 1999 roku.

— Inne zasady rachunkowości obowiązujące NFI powodują, że ich wyników nie można porównywać z osiąganymi przez przedsiębiorstwa produkcyjne czy usługowe. Dodatkowo ze względu na znaczenie wyceny ich portfeli inwestycyjnych są one często narażone na straty, przynajmniej pokazywane w ujęciu księgowym — mówi Waldemar Bojara.

— Straty NFI mają niemal wyłącznie znaczenie księgowe. Pierwsze wyceny portfeli poczynione w momencie rozpoczynania przez fundusze działalności były znacznie wyższe niż obecnie, co spowodowało, że musiały one robić przeszacowania i rezerwy, które dały w konsekwencji ujemny wynik. Najczęściej jest to jednak tylko strata na papierze — twierdzi Iwona Kubiec.

NFI prawdopodobnie najgorszy okres mają już za sobą. Ze względu na stosunkowo krótki okres ich działalności, w pierwszych latach przeszacowania portfeli były największe. Kulminacja tych działań nastąpiła w 1999 roku, co widać zwłaszcza po wynikach. W ubiegłym roku stratę netto przekraczającą 50 mln zł poniósł już tylko NFI Octava.

Lepiej w 2002 r.

Na duże straty w większości sytuacji mogą jednak pozwolić sobie tylko największe przedsiębiorstwa. Małe lub średnie, gdyby osiągnęły straty takie jak chociażby Netia, prawdopodobnie musiałyby już upaść.

— W 2001 roku liczba spółek ze znaczącymi stratami będzie dość znaczna. Lepiej powinno natomiast być w przyszłym roku, głównie dzięki poprawie sytuacji makroekonomicznej — mówi Sebastian Słomka.

— W stosunku do ilości notowanych spółek liczba przedsiębiorstw przynoszących znaczące straty nie jest zbyt duża. Należy tu dodatkowo wziąć pod uwagę fakt, że na GPW obniżono wymagania związane z dopuszczeniem do notowań, co pomaga zadebiutować podmiotom generującym dziś nie najlepsze wyniki. Chodzi tu zwłaszcza o sektor TMT, który ma dłuższy horyzont inwestycyjny niż tradycyjne branże — uważa Waldemar Bojara.

Te spółki to Netia czy Interia. Z założenia przynoszą one w pierwszych latach działalności tylko straty.

— Mogą one jednak tak funkcjonować głównie dzięki kredytowi zaufania, jakim obdarzają je ich akcjonariusze — mówi Iwona Kubiec.