Wczorajsze notowania po raz kolejny nie przyniosły rozstrzygnięć w kwestii losów efektu stycznia na warszawskiej giełdzie. Po piątkowym wyskoku apetyty inwestorów na obecny tydzień były bardzo duże. Tymczasem impet wzrostowy został wyraźnie wyhamowany i rynek dotychczas pozostaje w marazmie. Jednocześnie aktywność inwestorów systematycznie maleje. Handlujący czekają na zdecydowany impuls ze strony giełd zagranicznych. W środę doniesienia z zachodnich rynków nie zachęcały do kupna akcji.
Sesja na GPW rozpoczęła się od spadku wartości głównych indeksów giełdowych. Zamknięcie za oceanem okazało się neutralne dla sytuacji na rodzimej giełdzie, więc uwaga inwestorów skupiła się od początku handlu na nastrojach na Starym Kontynencie. Tymczasem w Europie przewaga sprzedających nie podlegała dyskusji. Jednak utrzymująca się niewielka aktywność inwestorów na warszawskiej giełdzie już tradycyjnie sprzyjała podciąganiu kursów. W efekcie indeks blue chipów zdołał nawet wydostać się do strefy wartości dodatnich. Poprawa była jednak chwilowa. Im bliżej rozpoczęcia handlu na amerykańskich rynkach, tym sytuacja posiadaczy walorów największych spółek była coraz bardziej skomplikowana.
O sytuacji na rynku decydowało zachowanie TP SA oraz KGHM. Na tych dwóch walorach handel był najaktywniejszy. To dzięki odbiciu ich kursów na GPW na moment zawitały wzrosty. Kurs narodowego operatora w dalszym ciągu walczy o pozostanie ponad psychologicznym poziomem 13,1 zł (cena grudniowych pakietówek po których akcji TP SA pozbywały się instytucje obdarowane przez MSP). Notowania KGHM podbiła z kolei zapowiedź prezesa, że zysk za ubiegły rok może okazać się wyższy od prognoz.
Bardzo słabo w trakcie całej sesji zaprezentował się PKN Orlen, co może być efektem niepewności inwestorów, w jaki sposób spółka chce finansować coraz ambitniejsze plany konsolidacyjne sektora rafineryjnego w regionie. Dużym spadkiem zakończył sesję BZ WBK. Gracze mogą sprzedawać akcje banku w obawie, że jako następny po BRE Banku i Pekao SA publicznie zrewiduje prognozy finansowe.
Koniec sesji należał już tylko do sprzedających. Niemal wszystkie spółki z WIG 20 zakończyły sesję stratami. Przeceny uniknęły jedynie akcje Świecia. Na razie szanse na kontynuację wzrostów nie zostały jeszcze przekreślone. Jednak każda kolejna sesja podobna do środowej stawia pod coraz większym znakiem zapytania wystąpienie przynajmniej namiastki ubiegłorocznego efektu stycznia na GPW.



