Choć sesja rozpoczęła się od wzrostów, czyli tak jak zakładała większość inwestorów, to już po kwadransie karty rozdawali sprzedający. Wcześniej wielu inwestorów liczyło, że to będzie „ten dzień”, w którym WIG20 osiągnie dawno wyznaczony już cel na poziomie 1,9 tys. pkt. Nic podobnego. Krajowe blue chipy, choć próbowały powrotu nad kreskę, to za każdym razem musiały składać broń. Jednak do całkowitego załamania nastrojów doszło po publikacji raportu Komisji Nadzoru Finansowego, a później rynek zdołował kolejny „fixing cudów”. Ale po kolei.
Tuż po godzinie 15. WIG20 gwałtownie stracił ponad 1 proc.. Strażnik krajowego rynku finansowego podjął próbę oszacowania strat wszystkich firm, które ewentualnie (100 proc. pewności być nie może) przeinwestowały na transakcjach opcyjnych. KNF uważa, że straty/odpisy spółek nie tylko notowanych na GPW mogą sięgnąć nawet 5,5 mld zł, a 10-15 proc. przypadnie na krajowe instytucje finansowe.
Po tych informacjach natychmiast straty powiększyły niektóre banki notowane na GPW. Fixing urwał WIG20 kolejne 30 pkt. Ostatecznie mocno potaniały dwa największe polskie banki, które w dużej mierze odpowiadają za ostrzejszy zjazd blue chipów na dogrywce. PKO stracił 6,5 proc. a Pekoa poleciał w dół aż o 6,7 proc. Jednak blue chipem, który staniał najmocniej, był KGHM. Lubiński konglomerat oddał 8,5 proc. W tym samym czasie mocno potaniała miedź, zjeżdżając poniżej 3 tys. USD za tonę. To jej najniższa cena od ponad 4 lat!
Wielu inwestorów łapie się za głowę widząc WIG20 w europejskim ogonie. Niedosyt jest jeszcze większy, kiedy spojrzy się na środowego lidera. Zaszczytne pierwsze miejsce w Europie zajął węgierski BUX, zyskując aż 7,5 proc. Tamtejszy indeks otrzymał największe wsparcie od rafineryjnego MOL-a, który poszybował w górę o 15 proc. Notowaniom spółki pomogły spekulacje, że 7 proc. pakietem jej udziałów interesuje się bliżej nieznany inwestor z Bliskiego Wschodu.
Na szerokim rynku nie zabrakło jednak perełek. Już od samego rana uwagę przyciągał NFI Midas. Fundusz inwestycyjny kojarzony ze znanym inwestorem, Romanem Karkosikiem, zyskał ostatecznie 7,8 proc. Wszystko dlatego, że spółka od niej zależna – Centernet – zawarła z Comarchem umowę na wdrożenie i obsługę systemu obsługi klienta. Wartość kontraktu opiewa na ok. 30 mln zł.
Choć dopiero w piątek wygasają grudniowe serie kontraktów notowanych na GPW,
to emocji z tym związanych nie brakuje już od początku tego tygodnia. Od
poniedziałkowej dogrywki inwestorzy przecierają oczy ze zdumienia – a to WIG20 w
mgnieniu oka zyskuje lub traci kilkadziesiąt cennych punktów. Jak ostrzega KNF
największej podaży akcji spółek z indeksu WIG20 można się spodziewać się już w
ostatniej godzinie piątkowych notowań. Przed inwestorami jeszcze czwartek, a
patrząc przez pryzmat ostatnich godzin środowych handlu, i jutro może być równie
gorąco.