Na GPW możliwe zatrzymanie spadków

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 2008-06-11 09:07

Sesja na Wall Street, która początkowo zapowiadała się jako kolejny etap rozpoczętego w piątek ruchu spadkowym zakończyła się niewielkimi zmianami indeksów. Z dużej chmury nie spadł żaden deszcz, gdyż największe od 2005 r. dwudniowe umocnienie dolara ostudziło popyt na ropę. A ponieważ giełdowe indeksy są obecnie niemal w 100 proc. ujemnie skorelowane z ceną tego surowca, spadek notowań czarnego złota na NYMEX spowodował przypływ popytu na NYSE. W przecenie ropy pomogły także informacje o większym wydobyciu w Iraku i Arabii Saudyjskiej.

Drugim czynnikiem pomagającym akcjom była redukcja obaw przed wyraźnym zaostrzeniem polityki monetarnej. Obserwatorzy poczynań Fed byli bardzo zdziwieni poranną niemal histeryczną reakcją rynków na wystąpienie Bena Bernanke. Ich zdaniem na razie nie może być mowy o podwyżce stóp i wbrew rynkowym kalkulacjom ruch w górę może w tym roku jeszcze nie nastąpić. Szef Fed wyraźnie starał się dać do zrozumienia, że Rezerwa Federalna nie ignoruje inflacji, ale liczy na to, że spowolnienie gospodarki osiągnie ten sam cel co zaostrzona polityka monetarna. Umocnienie dolara też było po myśli Bernanke, gdyż droższy dolar zniechęca do windowania cen surowców. Jeśli jego przemówienie miało być swoistą słowną interwencją to z powodzeniem spełniło swoje zadanie.

Po głębszym przemyśleniu intencji szefa Fed inwestorzy przestali się bać szybkiej podwyżki stóp, co wywołało popyt na akcje spółek finansowych. Sektor finansowy był najsilniej rosnącym spośród czterech sektorów S&P500, które zakończyły dzień nad kreską. Najgorzej wiodło się firmom związanym z wydobyciem i przetwarzaniem surowców. Dość kiepsko wypadły spółki technologiczne – Nasdaq nieznacznie zniżkował. Obawy przed wyższą inflacją spowodowały ucieczkę od obligacji, co także pomogło akcjom dzięki relokacji części wycofanych z rynku długu środków. 

Dzisiaj poza poziomem deficytu budżetowego nie zostaną podane w USA żadne istotne informacje makroekonomiczne, więc duet dolar-ropa będzie głównym czynnikiem determinującym krótkoterminowo giełdową koniunkturę. Wydaje się, że rynek ropy jest teraz bardziej podatny na niedźwiedzie wiadomości, takie jak możliwie zmniejszenie popytu w Azji i USA, zwiększenie podaży przez OPEC czy próby wprowadzenia mechanizmów utrudniających spekulację na rynku terminowym. Spekulacja jako rzekoma przyczyna surowcowej drożyzny jest już ulubionym celem polityków -wczoraj spekulantów zaatakował prezydencki kandydat Jon McCain.

Uspokojenie sytuacji za oceanem powinno pomóc w wydobyciu GPW z zapaści, w jakiej znalazła się po wczorajszej sesji. Spadek w Warszawie był skutkiem skrajnych emocji i jest spora szansa na odreagowanie, tym bardziej że rynek zatrzymał się na kluczowych technicznie poziomach. Wig20 sięgnął marcowego dołka, a mWig40 – styczniowego. To oczywiście nie gwarantuje trwałego odwrotu, ale można oczekiwać przynajmniej próby odwleczenia egzekucji.

Po przyzwoitej j sesji w Azji, gdzie Nikkei zyskał po rewizji w górę japońskiego PKB za I kw. i osłabieniu jena  nastroje w Europie są całkiem niezłe. Dax zyska na otwarciu ok. 20 pkt. i zbliży się do bariery na poziomie 7000 pkt. Kontrakty na amerykańskie indeksy są nad kreską, co oczywiście pomaga bykom. Notowania dolara i surowców niewiele się zmieniły od wczoraj i na razie nie dają nowych impulsów. Zewnętrzne warunki dla porannego odreagowania na GPW są więc sprzyjające, ale trudno określić, w jakim stopniu wczorajszy spadek wystraszył popyt.