Wczorajsza sesja zakończyła się silnym spadkiem głównych indeksów. Starania strony popytowej w trakcie sesji o utrzymanie kontroli nad rynkiem zakończyły się fiaskiem. Kupujący próbowali podtrzymać poziomy indeksów, podbijając jedynie kurs akcji TP SA. Sztuczny charakter zwyżki mocno się zemścił. Wartość akcji narodowego operatora spadła na zamknięciu 2,4 proc., a indeks WIG 20 zniżkował niemal 2 proc.
Notowania rozpoczęły się blisko 1-proc. spadkiem głównych indeksów. Na słabsze zachowanie giełdy na początku sesji wpływ miało fatalne zakończenie notowań za Atlantykiem. Jednak wiara graczy we wzrosty wciąż była bardzo duża. Niskie otwarcie starali się wykorzystać kupujący, podbijając kursy akcji najpłynniejszych spó- łek z Telekomunikacją na czele. W efekcie WIG 20 z nawiązką zniwelował wcześniejsze straty i sięgnął poziomu 1260 punktów.
Podobnie jak na poprzednich sesjach, wspomniana strefa okazała się skuteczną zaporą przed dalszymi zwyżkami. Kolejna nieudana próba przełamania oporu, w obliczu pogarszającej się sytuacji indeksów światowych, doprowadziła do zdecydowanej wyprzedaży w popołudniowej części sesji. Mocnym spadkiem zakończyły sesje akcje BPH PBK (-4,6 proc.) oraz Prokomu (-3 proc.).
Zdecydowanie pozytywnie na tle rynku zachowywały się natomiast walory Sokołowa. Za akcje mięsnej spółki płacono już nawet 2,48 zł. To o 0,28 zł więcej niż w trwającym aktualnie wezwaniu HK Ruokatalo Oyj. Wzrost kursu stawia pod dużym znakiem zapytania powodzenie oferty fińskiego inwestora. Niewykluczone, że inwestorzy kupują akcje Sokołowa licząc na kontrwezwanie.
Warszawska giełda od października jest jednym z najsilniejszych rynków akcji na świecie. Wydaje się jednak, że inwestorzy zbyt szybko przywykli do sytuacji, kiedy indeksy nieprzerwanie rosną. Rodzimy rynek nie może w nieskończoność ustanawiać kolejnych maksimów, jednocześnie ignorując sygnały nadchodzącej korekty spadkowej na zachodnich giełdach.
Tymczasem o zbliżającej się przerwie w fali wzrostowej świadczą nieudane próby przebicia przez indeks największych spółek WIG 20 poziomu 1260 punktów. Zaledwie 40 punktów wyżej znajduje się poziom określany przez graczy jako „wrota hossy”. Wydaje się, że przejściowy odpoczynek przed ostatecznym atakiem na tę strefę zwiększyłby szanse jego pokonania w porównaniu z atakiem „z marszu”. O zagrożeniu dla średnioterminowego trendu wzrostowego można będzie mówić dopiero po spadku wartości WIG 20 poniżej 1,2 tys. punktów.