WARSZAWA (Reuters) - Czwartkowa sesja przyniosła ustabilizowanie nastrojów na warszawskiej giełdzie. Analitycy przewidują, że dopóki na rynku nie pojawi się nowy kapitał indeksy mogą się lekko wahać.
Ich zdaniem nie ma co liczyć na długotrwałe wzrosty, gdyż na razie zagraniczni inwestorzy sprzedają akcje, a krajowe fundusze emerytalne nie ruszyły jeszcze do kupowania.
"W piątek rynek powinien oscylować między pół procenta do dołu, a pół procenta do góry" - powiedział Przemysław Nowicki, analityk z BDM PKO BP.
W czwartek WIG20 wzrósł o 0,1 procent do 1.332,6 punktu, a TechWIG spadł o 0,7 procent do 583,7 punktu. Obroty wyniosły 157 miliona złotych wobec 182 miliony złotych w środę.
Na inwestorach nie zrobiły większego wrażenia opublikwane w czwartek przez Główny Urząd Statystyczny dane makroekonomiczne, gdyż były one zgodne z prognozami. Tempo wzrostu gospodarczego w 2001 roku spadło do 1,1 procent z 4,0 w 2000 roku.
"Dane te niewątpliwie nie dodadzą chęci do kupowania. Przy obecnym dość kiepskim stanie rynku, może to zachęcić do lekkiego pójścia w dół"- powiedział Grzegorz Zaniewski, analityk z IDM Kredyt Banku.
Inwestorzy zignorowali również informację o dobrych wynikach finansowych Polskiej Telefonii Komórkowej (PTC) kontrolowanej między innymi przez Elektrim. Zysk netto PTC w 2001 roku liczony według (MSR) wzrósł do 427,2 miliona złotych ze skorygowanych 109,4 miliona w roku 2000.
Kurs Elektrimu spadł o 1,7 procent do 5,9 złotego.
W czwartek nadal straty odrabiały akcje BRE Banku. Akcje banku wzrosły w czwartek o 3,1 procent do 134,5 złotego.
"BRE wraca do ceny sprzed zamieszania wokół Elektrimu, bo reakcja rynku wydaje się być przesadzona" - powiedział Nowicki.
Właściciel 10-procentowego pakietu akcji Elektrimu zapowiedział we wtorek, że chce uczestniczyć w transakcji mającej na celu przejęcie od Elektrimu jego aktywów telekomunikacyjnych, w tym kontrolnego pakietu akcji Polskiej Telefonii Cyfrowej.
Kurs BRE spadł wówczas o 6,6 procent, gdyż inwestorzy uznali, że potencjalne zyski z transakcji pojawią się później niż dotąd oczekiwano.
((Olag Markiewicz, Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))