Opublikowane dziś kwartalne wyniki amerykańskich firm potwierdzają, że do stabilizacji sytuacji w sektorze finansowym i budowlanym wciąż bardzo daleko. Fannie Mae, jeden z największych graczy na rynku pożyczek hipotecznych poniosła w I kw. stratę w wysokości aż 2,2 mld. dolarów, która aż trzykrotnie przekroczyła prognozę. Spółka ogłosiła jednocześnie zamiar podniesienia kapitału o 6 mld USD. Reakcja inwestorów mogła być tylko jedna – papiery Fannie Mae straciły 10 proc. Z kolei o 7 proc. przeceniono akcje D.R. Horton, największej amerykańskiej firmy budującej domy, która miała 1,3 mld. USD straty przy sięgającym 40 proc. spadku przychodów. Rok temu spółka wykazała 51 mln. dolarów zysku, zmiana była więc dramatyczna. Zamówienia spadły o 25 proc., co świadczy o skali kryzysu w amerykańskim budownictwie.
Te raporty brutalnie przypomniały inwestorom, że dno kryzysu w realnej gospodarce nie zostało bynajmniej osiągnięte i chociaż giełda zawiera mechanizm dyskontujący, tym razem chyba za wcześnie ogłoszono koniec alarmu.
Bez udziału spółek finansowych szanse na pokonanie silnego oporu znajdującego się niewiele wyżej są nikłe. Po dzisiejszych informacjach, także tych z UBS, akcje spółek finansowych mogą się cieszyć mniejszym wzięciem, mimo że ostatnio były kupowane przez łowców okazji, i to nie byle jakich – m.in. zarządzającego megafunduszem Fidelity Magellan. Pozostaje jeszcze nadzieja, że to spółki technologiczne spełnią funkcję rynkowej lokomotywy, ale niewątpliwie ewentualne wzrosty będą mniej dynamiczne niż w przypadku partycypacji sektora finansowego. Z tego powodu dzisiejsze wyniki Cisco, publikowane po sesji, będą miały znaczący wpływ na rynkowe nastroje w najbliższych dniach.
Biorąc pod uwagę panujący za granicą pesymizm, GPW radzi sobie całkiem dzielnie, jak gdyby chciała poprawić swój zszargany tygodniami relatywnej słabości wizerunek. Wszystkie indeksy wahają się w strefie neutralnej, choć jest bardzo prawdopodobne, że ostatnie słowo będzie należało do podaży, jeśli spadki na Wall Street przybiorą po otwarciu na sile. Brakuje niestety silnych liderów – rosnące o ułamki procenta Pekao czy PKN nie mogą w żaden sposób oddalić podażowego zagrożenia. Tracące ponad 2 proc. akcje Telekomunikacji skutecznie ciągną indeks w dół. Jasnym punktem rynku pozostaje nadal Cyfrowy Polsat, który wciąż cieszy świeżo upieczonych akcjonariuszy ponad 4 proc. zyskiem. Obroty jego akcjami sięgają już 200 mln. zł, co stanowi niespełna 25 proc. udziału w całości obrotu. Obecna stabilizacja ma szansę przetrwać do otwarcia za oceanem, gdzie kierunek tamtejszych indeksów określi poziom zamknięcia na GPW.