Na mapie PKB ciągle widać zabory

opublikowano: 30-09-2019, 22:00

Najnowsze dane GUS potwierdzają obawy ekonomistów, iż unijne dotacje nie pomogły w zasypywaniu podziałów wewnątrz Polski

Wchodząc do Unii Europejskiej w 2004 r., Polska uzyskała stały dostęp do funduszy strukturalnych. Ich głównym celem jest zmniejszanie różnic między regionami. To dlatego najwięcej pieniędzy trafia do województw wschodniej Polski, których PKB jest poniżej 75 proc. unijnej średniej. Jak jednak pokazują opublikowane wczoraj dane GUS za 2017 r., pomimo ponad 90 mld EUR inwestycji unijnych różnice między województwami rosną.

Przepaść rośnie

Pięć najzamożniejszych regionów Polski: Warszawa oraz województwa: śląskie, wielkopolskie, dolnośląskie i małopolskie — wytwarzają 55,7 proc. PKB całego kraju. Przeciętny poziom produktu krajowego brutto w przeliczeniu na jednego mieszkańca wyniósł 51 775 zł, co oznacza wzrost o 6,9 proc. względem 2016 r. Różnice między regionami są jednak bardzo duże.

W Warszawie, bezapelacyjnie najbogatszym regionie kraju, wskaźnik ten wyniósł ponaddwukrotnie więcej, bo 113 481 zł, podczas gdy w najbiedniejszym województwie lubelskimbyło to 35 712 zł, ponadtrzykrotnie mniej. Co gorsza, różnice wewnątrz kraju się pogłębiają, bowiem najbogatsze regiony znajdują się także w czołówce województw o najszybszej dynamice wzrostu. Tylko czterem regionom Polski udało się przekroczyć średnią krajową w PKB na mieszkańca — Warszawie oraz województwom: śląskiemu, dolnośląskiemu i wielkopolskiemu. W 2000 r. wskaźnik dyspersji, czyli zróżnicowania pomiędzy regionami, wynosił 17,3 proc. W 2017 r. było to już 22,8 proc.

To najwyższy wynik w historii pomiarów GUS, zbliżony do poziomu ostatni raz zaobserwowanego w 2014 r. Taki wynik sugeruje, że polityka regionalna UE w Polsce zawodzi mimo setek miliardów euro przeznaczonych na odwrócenie tego trendu. Podobna sytuacja ma miejsce niemal we wszystkich państwach, które wstąpiły do Wspólnoty w 2004 r.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Koło się zamyka

Przyczyną pogłębiania się zróżnicowania gospodarek regionów UE jest zjawisko segmentacji gospodarki globalnej. Polega ona na podzieleniu się gospodarki na dwie części — segment „wysoki” i „niski”. W „wysokim” przewagę konkurencyjną uzyskuje się głównie dzięki innowacjom. W tym segmencie dominują procesy koncentracji, gdyż wytwarzanie innowacji wymaga określonych warunków społecznych i gospodarczych.

Można je znaleźć w regionach wysoko rozwiniętych, posiadających bogatą infrastrukturę materialną i instytucjonalną, zaplecze badawczo-rozwojowe oraz będących atrakcyjnymi miejscami dla „klasy twórczej”, czyli oferującymi odpowiednio wysokie warunki życia. Z kolei sektor „niski” dąży do uzyskania przewagi komparatywnej dzięki wytwarzaniu produktów i świadczeniu usług po możliwie najniższej cenie. Jednak firmy przybywające do taniego kraju lokują inwestycje w regionach oferujących lepsze warunki prowadzenia działalności, a więc wyżej rozwiniętych. W ten sposób firmy mają dostęp do lepszej infrastruktury i lepiej wykształconej siły roboczej. Profesor Grzegorz Gorzelak z Uniwersytetu Warszawskiego, autorytet w dziedzinie polityki rozwoju regionalnego, nie jest zaskoczony danymi GUS, gdyż unijne dotacje są sprzeczne z trendami rynkowymi.

— Kraje rozwijające się, przyjmując inwestycje zagraniczne, zwiększają zróżnicowanie przestrzenne zamiast je minimalizować. Podobnie sytuacja wygląda w krajach, z których kapitał ucieka za granicę. To z kolei pokazuje, że dążenie do regionalnej konwergencji, a więc główny cel programów regionalnych UE, nie ma racjonalnych podstaw gospodarczych, stoi bowiem w sprzeczności z gospodarczymi trendami — tłumaczy ekonomista.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy