Na pomoc brytyjskim pubom

Brytyjskie puby zamykają się w tempie 28 tygodniowo. Sytuacji ma zaradzić specjalny rzecznik i nowe prawo

Wielka Brytania dorobiła się rzecznika ds. pubów (pub adjudicator). Jego zadaniem będzie przyjmowanie skarg najemców i interwencja w przypadkach nieuczciwych praktyk biznesowych stosowanych przez duże sieci. Chodzi o obecny kształt umów nazywanych „beer-tie”, w ramach których działa aż połowa z 50 tys. piwnych lokali.

ZAMIERAJĄCA TRADYCJA: Miłośnicy brytyjskich pubów podkreślają ich rolę w integrowaniu lokalnych społeczności. Młodzież woli jednak kupić tanie piwo w supermarkecie czy usiąść w piwnym ogródku, niż gnieździć się w staromodnym lokalu. [FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

ZAMIERAJĄCA TRADYCJA: Miłośnicy brytyjskich pubów podkreślają ich rolę w integrowaniu lokalnych społeczności. Młodzież woli jednak kupić tanie piwo w supermarkecie czy usiąść w piwnym ogródku, niż gnieździć się w staromodnym lokalu. [FOT. BLOOMBERG]

Beer-tie nakazuje najemcom pubu kupowanie piwa jedynie w browarze, na którego licencji prowadzą lokal. Te zaś każą sobie płacić powyżej cen rynkowych. To plus wysoki czynsz za niejednokrotnie wielki obiekt zniechęca do prowadzenia pubu coraz większą liczbę przedsiębiorców. Przyjęte 2 czerwca prawo nie tylko pozwala rzecznikowi interweniować w takich przypadkach, ale również daje możliwość sprzedaży piwa innej niż licencja marki. Obejmie jednak tylko najemców zrzeszonych w dużych sieciach, mających więcej niż 500 lokali.

— To pozwoli zaoszczędzić najemcom nawet 100 mln GBP rocznie — szacuje Vince Cable, minister handlu i przemysłu.

Za takimi rozwiązaniami optowały różne organizacje zrzeszające miłośników angielskiej tradycji browarniczej z największą CAMRA, czyli kampanią na rzecz prawdziwego Ale na czele.

To kolejne przepisy przyjęte przez brytyjski rząd w celu ratowania tradycyjnych pubów jako ważnego spoiwa społecznego. Wcześniej udało się już powstrzymać zwiększenie piwnego podatku oraz powołać „ministra ds. pubów” jako doradcę przy ministerstwie społeczności i samorządów lokalnych, prócz istniejącej od wielu lat w parlamencie APPBG, międzyparlamentarnej grupy piwnej. W latach 80. w Wielkiej Brytanii działało 67 tys., a obecnie 50 tys. pubów. Tempo ich zamykania jeszcze 3 lata temu wynosiło 18, a obecnie już 28 tygodniowo.

Prócz niedochodowości biznesu publicyści wymieniają jeszcze inne przyczyny złej passy pubów. Wskazują na zmiany kulturowe — młodzi ludzie wolą piwo kupić taniej w sklepie, niż odwiedzić duży, staroświecki pub, oraz spadające spożycie alkoholu. W 2013 r. wyniosło ono 7,7 l na głowę, najniższy poziom w historii. Piwa Brytyjczycy piją 23 proc. mniej niż dekadę temu.

— Działa dziś potężne lobby antyalkoholowe, które sprawiło, że nawet jeśli nie pijesz dużo, i tak masz poczucie winy. Ludzie wolą spotkać się na siłowni niż w pubie — mówi Tom Stainer z CAMRA. Jego zdaniem, żadne inne miejsce nie zastąpi jednak pubu w jego roli integrowania lokalnej społeczności.

Według Aleksa McClintocka, publicysty dziennika „The Guardian”, upadłości pubów może zatrzymać zmiana sposobu ich prowadzenia, czyli pójście pod prąd ukształtowanej jeszcze w XIX w. tradycji. „Brytyjskie puby zamykają się, bo nie przystają do obecnych czasów” — stwierdził, jako przykład podając „projektowanie ich dla hobbitów, a nie ludzi normalnych rozmiarów” i oczekiwanie, że będą siedzieć w środku, podczas gdy większość wolałaby usiąść na zewnątrz.

— Powinniśmy wziąć przykład z Australii, która ożywiła swoje puby, przenosząc je w pobliże plaż lub zamieniając w piwne ogródki — uważa Alex McClintock.

Dobro piwne Wyspiarzy

W Wielkiej Brytanii warzy się ponad 2000 gatunków piwa, jednak najpopularniejsze to tzw. Ale, czyli jasne i mocne piwa górnej fermentacji. Występują one w kilku odmianach (bitter, mind, India pale ale), które często się ze sobą miesza w proporcji pół na pół. Na brytyjskim rynku piwnym dominują duże grupy browarów, na których licencji działają również sieci pubów. Większość z nich nie prowadzi ich pod własną marką, lecz pod różnymi mniejszymi, do których ma prawa. Największe sieci to notowane na londyńskiej giełdzie Punch Taverns (4 tys. lokali) i Enterprise Inns (6 tys.).
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Na pomoc brytyjskim pubom