Na razie tylko kłopot

Adam Sofuł
opublikowano: 09-01-2007, 00:00

Przykręcanie kurka z gazem lub ropą w pierwszych dniach nowego roku stało się w ostatnich latach nową świecką tradycją. Kłótnie Rosji z Ukrainą lub — jak w tym roku — z Białorusią mają dla nas ten sam skutek — zakłócenia w dostawach paliw. Na szczęście na razie przejściowego. Nic nie wskazuje na to, by w kilku następnych latach udało się takiego energetycznego dreszczowca uniknąć.

Rosja pozostanie bowiem głównym dostawcą paliw nie tylko do Polski, ale także — zwłaszcza jeśli idzie o gaz — do Europy. Jej spory z Białorusią i Ukrainą (a te są prawdopodobne) mogą dostawami tych paliw zachwiać. Wypadałoby poszukać innych źródeł zaopatrzenia, ale doświadczenie ostatnich kilkunastu lat wskazuje, że o dywersyfikacji łatwo się tylko mówi. Z realizacją tych deklaracji jest już znacznie gorzej, by przypomnieć chociażby niekończącą się historię alternatywnego ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk.

Wiceminister gospodarki Piotr Naimski przekonywał wczoraj, że powodów do alarmu nie ma, bo mamy zapasy ropy na 80 dni, a ponadto możemy sprowadzać ją tankowcami. To prawda, ale to rozwiązania doraźne — od systemowych wciąż jesteśmy bardzo daleko. A przypomnijmy, że np. Orlen musi już kupować ropę dla dwóch rafinerii, odkąd „zepsuła się” nitka rurociągu Przyjaźń wiodąca do Możejek. Warto też przy tej okazji przypomnieć, że to właśnie trudności w porozumieniu się z nieprzewidywalną Białorusią były jednym z głównych argumentów Rosji za budową omijającego ten kraj (a przy okazji Polskę) gazociągu pod Bałtykiem. Na razie nikt o alternatywnym ropociągu nie wspomina, ale kto wie, co będzie za kilka lat.

Tym ważniejsze staje się budowanie wspólnego europejskiego frontu w sprawach energetycznych. Polska podej- mowała parę prób, by przypomnieć nieprzygotowaną dyplomatycznie propozycję stworzenia energetycznego NATO. Na razie bez powodzenia. Ostatnio o skłonieniu Rosji do podpisania Europejskiej Karty Energetycznej wspominano przy okazji polskiego weta wobec wspólnego mandatu UE do negocjacji z Rosją. Tylko wspominano, bo ostatecznie weto dotyczy sprawy rosyjskiego embarga na polskie mięso. Znacznie ważniejsze kwestie energetyczne (przyznajmy, że i znacznie trudniejsze do rozwiązania) zeszły na dalszy plan. Miejmy nadzieję, że tylko na razie. Bo noworoczne przykręcanie kurka to oczywiście nie kryzys, tylko kłopot. Ale jeśli tego kłopotu nie rozwiążemy, prędzej czy później możemy stanąć oko w oko z kryzysem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu