PAP: Na światowych giełdach paliw nie słabnie gorączka wzrostów cen i nadal dominują obawy o ograniczoną możliwość dostaw dodatkowej ropy, gdyby doszło do zakłóceń w jej transporcie z niektórych części globu - podają brokerzy.
Baryłka ropy Brent z Morza Północnego w dostawach na wrzesień zdrożała w Londynie na giełdzie paliw IPE w czwartek przed godz. 10 lokalnego czasu o 50 centów, czyli 1,3 proc., i kosztowała 40,20 USD.
Lekka ropa WTI w handlu elektronicznym na NYMEX w Nowym Jorku w transakcjach na wrzesień zdrożała zaś w czwartek o 38 centów, i kosztowała 43,21 USD.
Wprawdzie do małego uspokojenia na rynkach paliw doszło w środę po danych o wzroście amerykańskich rezerw benzyny i deklaracjach OPEC, że kartel gotów jest wykorzystać swoje wolne moce produkcyjne nawet o dodatkowe 1,5 mln baryłek dziennie, ale nadal widać na giełdach nerwowe reakcje.
Departament Energii USA podał w środę w swoim najnowszym raporcie, że rezerwy benzyn wzrosły w ubiegłym tygodniu o 2,4 mln baryłek, do 210,1 mln i są obecnie najwyższe od lutego 2003 r.
Także w środę przewodniczący OPEC Purnomo Yusgiantoro poinformował, że kartel jest gotów wykorzystać swoje wolne moce, szacowane na 1-1,5 mln baryłek ropy dziennie, aby spowodować spadek rekordowo wysokich cen ropy.
"Jednak rynek nadal zachowuje się bardzo nerwowo. Nie słabą obawy o możliwe zakłócenia w dostawach ropy" - stwierdził analityk Commerzbank Securities w Londynie, Steve Turner.