Na rynku asfaltu jest gorąco

opublikowano: 18-10-2018, 22:00

Materiał do budowy nawierzchni dróg podrożał już o 100 proc., a w tym tygodniu Lotos i Orlen wprowadziły nowe cenniki.

Ropa drożeje na rynkach światowych. Niezależni dostawcy w Polsce narzekają na przedwyborcze sztuczne hamowanie wzrostu cen benzyny. Inaczej jest na rynku asfaltu. Koncerny paliwowe nie oszczędzają klientów z branży budowlanej. W tym tygodniu PKN Orlen i Lotos wprowadziły nowe cenniki. Płocki zakład podnosi ceny o około 90 zł za tonę w stosunku do poprzedniego tygodnia, gdański o 150-160 zł, ale w porównaniu z cennikiem z sierpnia.

— Ceny asfaltu w Polsce są kształtowane przez sytuację na światowych rynkach produktów naftowych. Poziom cen asfaltu determinują notowania ropy naftowej oraz kurs złotego wobec dolara. Obecnie obserwujemy zwiększoną sprzedaż, gdyż realizowane są duże kontrakty w ramach programu budowy dróg krajowych na lata 2014-20. Polska jest też dużym eksporterem asfaltów. Nie ma barier na granicach, co powoduje, że cena w Polsce nie odbiega od średnich cen rynkowych w Unii Europejskiej — twierdzi Adam Ciołkowski, dyrektor ds. handlowych Lotosu Asfalt.

Koncern daje klientom możliwość zawierania umów ze stałymi cenami.

— Daje to im możliwość zabezpieczenia się przed niekorzystnymi zmianami cen surowca. Proponujemy gwarancję stałej ceny asfaltu dla konkretnej inwestycji, co eliminuje ryzyko wzrostu jego kosztu i wpływa na bezpieczeństwo finansowe realizowanego kontraktu — dodaje Adam Ciołkowski.

Takie umowy ma np. Budimex, doceniający ich korzyści, ale także odczuwający skutki podwyżek.

— Asfalt w ostatnich miesiącach podrożał już o 100 proc.

Na szczęście kiedy składamy w jakimś postępowaniu ofertę, prognozujemy ilość potrzebnego asfaltu i zamawiamy go, zabezpieczając cenę w całym okresie realizacji. W ten sposób zabezpieczamy około 70 proc. zamówień. Nie możemy wszystkich, bo jeśli nie pozyskamy jakiegoś kontraktu, do którego się przygotowaliśmy, i nie odbierzemy zamówionego asfaltu, musimy zapłacić wysokie kary — tłumaczy Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Ostatnio zamawiający często unieważniają postępowania albo w długo trwających przetargach wykonawcy nie chcą podpisywać z nimi umów. Takie działania utrudniają prognozowanie zapotrzebowania, jednak możliwość zamówienia i zabezpieczenia ceny już po złożeniu oferty budowlanej zmniejsza ryzyko.

Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, przyznaje natomiast, że dotkliwiej niż duże korporacje wzrost cen odczuwają mniejsze firmy. Zazwyczaj nie mają zabezpieczonych dostaw ze stałą ceną, bo realizują mniejsze, krótkoterminowe inwestycje. Ich portfel zamówień jest też mniej zdywersyfikowany, co także ma wpływ na to, że mocniej odczuwają podwyżki.

W poprzedniej perspektywie gwałtowne podwyżki cen asfaltu pozwoliły kilku wykonawcom udowodnić w sądzie poniesienie rażącej straty i wygrać spór o roszczenia. Barbara Dzieciuchowicz przypomina, że wówczas izba wspólnie z firmą Arcata przygotowały raport, o który proszą sądy rozpatrujące trwające od lat spory roszczeniowe. Zwraca uwagę na to, że przed EURO 2012 paliwo na światowych rynkach i dolar były droższe, a obecnie ceny asfaltu zaczynają się do nich zbliżać. Zdaniem Dariusza Blochera, ich wzrost jest szybszy i bardziej gwałtowny niż przed laty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Nieruchomości / Na rynku asfaltu jest gorąco