Na rynku badań są wolne nisze

Zięba Grzegorz, Zielke Mariusz
opublikowano: 06-07-2000, 00:00

Na rynku badań są wolne nisze

Brakuje firm skłonnych wyłożyć duże sumy na analizy

WIEMY CORAZ WIĘCEJ: Nakłady na badania rynkowe wzrastają w Polsce co roku o 20 proc. — twierdzi Maciej Siejewicz z Instytutu Badania Opinii, Rynku i Konsumpcji GFK Polonia. fot. Borys Skrzyński

Wiele produktów i usług w Polsce nie doczekało się jeszcze badań. Nawet tak obszerne działy gospodarki, jak produkcja tekstyliów czy mebli, pozostają całkowicie nie rozpoznane. Również niewiele wiadomo na temat usług w Internecie.

Badania rynkowe prowadzi się w naszym kraju od początku lat 90.

— Wiele wiemy o towarach szybko zbywalnych, tzw. FMCG — mówi Joanna Skowrońska z AC Nielsen.

Dobrze jest również monitorowany rynek elektroniki.

— Głównie bada się te produkty, które są dobrze reklamowane — dodaje Marek Biskup z SMG/KRC.

Badania zlecają głównie duże koncerny, które stać na taki monitoring. Ich strategie wymagają ciągłej obserwacji preferencji klientów. Dość dużo wiadomo również na temat rynku mediów. Związane jest to z monitoringiem wydatków na reklamę. Jednak pozostały jeszcze dziedziny, które są stosunkowo mało rozpoznane.

Do 300 tys. zł

— Najmniej można powiedzieć na temat różnego rodzaju produktów i usług niszowych. Nic nie wiemy na przykład na temat półfabrykatów — maszyn i surowców używanych do dalszej produkcji, mimo że środki, którymi się obraca w tym sektorze, są niemałe — przyznaje Marek Biskup.

Brak wiedzy na temat potencjału rynku dotyczy także produktów powszechnie używanych. Przykładem może być przemysł meblowy i odzieżowy. Niewiele wiadomo także o potencjale rynku internetowego czy też transporcie towarów i osób. W wypadku tekstyliów i mebli brak wiedzy jest spowodowany głównie znacznym rozdrobnieniem tych branż.

— Rynek odzieżowy należy w dużej mierze do szarej strefy. Badania takie są więc skomplikowane. Na przykład według danych GUS, wszystko co w tej branży jest wyprodukowane w Polsce, sprzedaje się za granicą. Chodzimy wyłącznie w rzeczach z importu. Jest to oczywisty nonsens — twierdzi Małgorzata Brzozowska-Ryczer z agencji badania rynku CAL.

Brakuje jednego dominującego podmiotu, który mógłby w tym przypadku sfinansować badania.

— Koszt takich analiz wynosi od 20 tys. do 25 tys. złotych, jeżeli dotyczą tylko badań jakościowych. Badania ilościowe kosztują znacznie więcej, od 40 tys. nawet do 300 tys. złotych — dodaje Małgorzata Brzozowska-Ryczer.

Internet z kolei jest na tyle nowym zjawiskiem, że nikt nie zdążył jeszcze bliżej mu się przyjrzeć.

Jakość i ilość

Ilościowe badania rynku dotyczą wysokości sprzedaży produktu, analizy jakościowe obejmują najczęściej problem postrzegania określonej marki.

— Badania ilościowe są najbardziej rozpowszechnione. Stanowią około 80 proc. wszystkich tego typu działań metrycznych. Jednak z każdym rokiem analizy jakościowe stają się coraz popularniejsze — opowiada Maciej Siejewicz z Instytutu Badania Opinii, Rynku i Konsumpcji GFK Polonia.

Przykładem może być rynek samochodowy. Znany jest jego potencjał, jednak nic nie wiadomo na temat odczuć konsumentów dotyczących marek czy wyposażenia pojazdów.

Wolniej od oczekiwań

Specjaliści zajmujący się badaniem rynku twierdzą zgodnie, że nieznane obszary z każdym rokiem się zmniejszają. Jednak następuje to znacznie wolniej, niż można by oczekiwać. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.

— Powstają cały czas nowe dziedziny, które wymagają przebadania. Problemem jest również brak kompleksowej wiedzy na temat poziomu sprzedaży detalicznej. Na dobrą sprawę nie wiemy, jak duży potencjał ma polski rynek i jak wielkie pieniądze przez niego przepływają — tłumaczy Małgorzata Brzozowska-Ryczer.

Ale najważniejszym problemem jest cena badań. Stać na nie tylko bogate przedsiębiorstwa.

— Na Zachodzie analizy tego typu wykonują firmy o różnym potencjale badawczym. Obok tych największych, obsługujących duże koncerny, są tysiące małych, zatrudniających dwie, trzy osoby. Oferują one swoje usługi drobnym podmiotom gospodarczym — dodaje Joanna Skowrońska.

Ta tendencja pojawi się też w Polsce. Na razie jednak brakuje podaży i popytu na takie usługi.

— W ciągu najbliższych 4-5 lat z pewnością badania rynkowe zaczną opisywać całość naszej gospodarki, tak jak ma to miejsce w Europie Zachodniej czy Ameryce — przewiduje Joanna Skowrońska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zięba Grzegorz, Zielke Mariusz

Polecane