Obniżka ratingu przez agencję Moody’s dla czwartego pod względem wielkości ubezpieczyciela obligacji w Stanach Zjednoczonych (FGIC) może stać się kolejnym punktem zapalnym dla rynków finansowych. Oczywiście na razie wszyscy zapewniają, że kondycja największych firm tj. Ambac i MBIA jest znacznie lepsza, ale trudno się dziwić, że inwestorzy dmuchają na zimne. Wszak łączną wartość ubezpieczanych papierów przez wszystkie firmy szacuje się na 2,4 biliona dolarów.
Ewentualne perturbacje odbiłyby się silnym echem na kondycji banków i całej gospodarki. Stałyby się też kolejnym impulsem do sprzedaży akcji, zwłaszcza że amerykańscy inwestorzy coraz bardziej obawiają się recesji. Wzrosłaby awersja do ryzyka, co wpłynęłoby także na stan polskiego rynku.
Opublikowane w piątek dane o krajowej, styczniowej dynamice inflacji i płac stawiają członków Rady Polityki Pieniężnej w dość niezręcznej sytuacji. Najprawdopodobniej przestaliśmy już spełniać inflacyjne kryterium konwergencji, a RPP podejmie dość duże ryzyko nie decydując się na podwyżkę stóp procentowych w końcu lutego. A jak wiadomo, każde zaostrzanie polityki pieniężnej nie jest pozytywne dla rynku akcji.
Marek
Rogalski