Szanse na to, że można osiągnąć zysk, sugerując się powszechnie dostępnymi rekomendacjami, rosną. Nadal jednak nie radzimy brać pod uwagę wyłącznie zaleceń biur i domów maklerskich. Trafiają one bowiem tylko z co drugą rekomendacją.
Raporty publikowane w Polsce przez biura i domy maklerskie są coraz bardziej rzetelne. 51 proc. rekomendacji, które ukazały się między czerwcem 2002 r. a styczniem 2003, można uznać za użyteczne. Jesienią, gdy „PB” publikował pierwszy raport dotyczący rekomendacji, tylko co trzecie zalecenie okazało się trafione.
Trzeba jednak zaznaczyć, że ocenie poddaliśmy tylko jednoznaczne zalecenia — „kupuj”, „akumuluj”, „trzymaj”, „redukuj” i „sprzedaj”. Odrzuciliśmy natomiast te porady, które drobnemu inwestorowi niczego nie mówią . Wynik badania „PB” nie uwzględnia więc zaleceń typu „neutralnie” lub „gorzej/lepiej niż rynek”.
Rekomendacje, które trudno uznać za trafione, najczęściej ostatnio wydawał Merrill Lynch. Broker ten zanotował 25-proc. skuteczność. Na osiem rekomendacji za trafione można uznać tylko dwie. Pierwsza dotyczy Prokomu, a druga Pekao SA. Rekomendację „zdecydowanie kupuj” Merrill Lynch wystawił 16 sierpnia 2002 r., gdy notowania gdyńskiego integratora wynosiły 111 zł. Początkowo wydawało się, że broker się pomylił, bo na przełomie września i października rynek wyceniał walory Prokomu w okolicach 95 zł. Jednak później nastąpiło gwałtowne odbicie od dna i w połowie stycznia 2003 r. Prokom wart był już 140 zł. Drugie dobre zalecenie Merrill Lynch wystawił 3 sierpnia 2002 r. dla Pekao SA. Walory banku kosztowały wówczas 84 zł. Broker zalecił ich kupowanie. Według stanu na koniec stycznia, inwestor który poszedł za radą Merrill Lynch zarobił na jednej akcji 1,1 zł.
Gorzej wiodło się ML przy zaleceniach dla TP SA. Merrill Lynch radził sprzedawać akcje spółki 1 października, gdy na giełdzie walory telekomu kosztowały 11,55 zł. Tymczasem na przełomie listopada i grudnia wartość walorów TP SA przekroczyła 14,5 zł. Inwestorowi, który poszedł za radą ML i pozbył się akcji TP SA, przeszedł koło nosa 25-proc. zarobek.
Na przedostatnim miejscu znalazł się Deutsche Bank, który na 10 wydanych miał trzy dobre zalecenia. Nieco lepiej wiodło się CA IB, które zanotowało 33,3-proc. skuteczność oraz HSBC. Jednak i temu domowi maklerskiemu nie udało się przekroczyć 50 proc. trafień. Zabrakło 4,5 punktu proc.
Trzeba jednak przyznać, że wszystkie instytucje miały dużo lepszą skuteczność od średniej z październikowego raportu „PB”. Wówczas tylko dwóch brokerów uzyskało wynik lepszy niż 50 proc.
Najlepiej notowania spółek przewidywali analitycy BDM PKO BP. Na sześć poddanych analizie rekomendacji dom maklerski trafił w pięciu przypadkach, co oznacza 83-proc. skuteczność. Niewiele gorszy był DM Amerbrokers (80 proc.) i DI BRE Banku (66,7 proc.). Dobrym wynikiem może się też pochwalić DM BOŚ, który wydaje najwięcej rekomendacji, przez co dużo trudniej mu uzyskać porównywalną średnią niż konkurencja. Na 61 przebadanych zaleceń za trafione uznać można 38, a na 14 kolejnych można było osiągnąć zarobek, jeśli tylko wyszło się z inwestycji w odpowiednim momencie.