Na rynku niewiele się zmieni

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2014-03-21 00:00

... ale na drogach zrobi się niebezpiecznie

Ceny nowych samochodów w Polsce i Wielkiej Brytanii są podobne. Niekiedy w Polsce jest taniej — np. podstawowa wersja VW Golfa z benzynowym silnikiem 1,2 i pięciodrzwiowym nadwoziem kosztuje u nas niespełna 63 tys. zł, a na Wyspach ponad 17 tys. GBP (około 85 tys. zł).

FOT. Agencja Gazeta
FOT. Agencja Gazeta
None
None

Nawet jeśli uwzględnić nieco inne wyposażenie, to sprowadzanie takiego auta się nie opłaca. Opłaca się sprowadzać to, czego u nas nie ma, np. auta sportowe — kilku- lub kilkunastoletnie Subaru Impreza WRX STI, Mitsubishi Lancer EVO, Nissan Skyline. Dlaczego? Po pierwsze — to auta japońskie, gdzie też jest ruch lewostronny, więc w Anglii jest ich spory wybór. Można tam też dostać cenione przez amatorów limitowane wersje i modele niedostępne w krajach, gdzie obowiązuje ruch prawostronny.

Drugi powód to cena. Używane Subaru STI jest na Wyspach o około 20-30 proc. tańsze niż jego odpowiednik z kierownicą po „właściwej” stronie — także dlatego, że za starsze samochody płaci się tam wysokie podatki, więc właściciele chętniej się ich pozbywają. Dotychczas, aby zarejestrować takie auto w Polsce, trzeba było m.in. przenieść kolumnę kierownicy na lewą stronę. Teraz taki obowiązek znika, więc nikt nie będzie dostosowywał sprowadzonego auta do warunków ruchu prawostronnego. To wydatek od kilku nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

— Takie auta to zabawki dla dużych chłopców. Są szybkie, więc wymagają doświadczenia i rozsądku. Jeśli w dodatku będą miały kierownicę po „niewłaściwej” stronie, może zrobić się niebezpiecznie — uważa Konrad Tylman, szef serwisu w Subaru Import Polska. Na szczęście użytkowników takich aut jest niewielu. Rynek używanych samochodów popularnych nie powinien odczuć zmian. Sprowadzenie auta z Wysp jest droższe niż przywiezienie go z Niemiec. Co nieco może skorzystać nisza aut kolekcjonerskich, w tym zabytkowych.

— Niższa cena aut używanych może skusić niektórych klientów, choć nie spodziewam się dużej fali zakupów — jesteśmy przyzwyczajeni do kierownicy po lewej stronie i wierzę, że wszyscy zdają sobie sprawę z zagrożeń — mówi Łukasz Paździor, dyrektor zarządzający Mazda Motor Poland.

On jednak również obawia się spadku poziomu bezpieczeństwa na drogach po dopuszczeniu do ruchu samochodów z kierownicą po prawej stronie. Infrastruktura w Polsce jest przystosowana do ruchu prawostronnego. Wjeżdżając na parking, pobieramy kwit z lewej, na autostradzie płacimy z lewej, hamburgera z okienka też odbieramy z lewej strony. Możliwość rejestrowania aut z kierownicą po prawej stronie może mieć znaczenie dla Polaków wracających z Wysp, ale nie ma powodu do obaw — na masowe powroty się nie zanosi.

OKIEM EKSPERTA

Groźne rozstrzygnięcie

SYLWESTER PAWŁOWSKI

ekspert ds. bezpieczeństwa flot samochodowych Swiadomykierowca.pl

Rozumiem zasadę spójności przepisów europejskich, ale nie akceptuję tak znaczącego ryzyka w ruchu drogowym. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdy to pasażer siedzący obok kierowcy, a nie sam kierowca podejmuje decyzję, czy rozpocząć wyprzedzanie, czy jeszcze poczekać. Sam manewr wyprzedzania jest niebezpieczny, a w takich warunkach ryzyko wypadku wzrasta wielokrotnie.