Na wakacje z kartą i rachunkiem walutowym

Michał Kisiel, Bankier.pl
opublikowano: 2017-07-05 22:00
zaktualizowano: 2017-07-05 19:32

Podczas wakacyjnego wyjazdu chcielibyśmy płacić w jak najwygodniejszy sposób. Niestety, używanie za granicą karty połączonej z rachunkiem w złotych jest dość kosztownym rozwiązaniem

Po urlopie w historii konta odkrywamy czasem niespodzianki, za które odpowiadają kursy stosowane przez banki oraz opłaty za przewalutowanie transakcji. Dlatego w takich sytuacjach lepiej sprawdzi się wyspecjalizowane narzędzie — karta i rachunek walutowy. Dwa lata temu organizacje płatnicze zmieniły podejście do zasad przeliczania walut w transakcjach dokonywanych za granicą. Banki, które wcześniej mogły stosować własne kursy i zarabiać na operacji zmiany waluty, straciły to źródło przychodów. W Polsce, a następnie w całej Europie, obniżono także opłaty interchange, co dodatkowo uderzyło w plastikowy biznes. Reakcja banków była szybka. Wiele z nich wprowadziło opłaty za przewalutowanie, doliczane do kwoty operacji wykonanej za granicą. Klienci zaczęli zwracać baczniejszą uwagę na koszty związane z płaceniem kartami poza swoim krajem i poszukiwać sposobów na ich obniżenie.

DO WYBORU: Niektóre banki (jak PKO BP w ofercie dla zamożniejszych) oferują jedną kartę, która automatycznie podpina się pod odpowiedni rachunek walutowy. W Citi o przełączanie zatroszczyć się musi klient. Jeszcze inne instytucje wydają plastik oddzielnie do każdego konta.
Fot. ARC

Pomoc w zarządzaniu

Najlepszym sposobem na uniknięcie finansowych niespodzianek przy zagranicznych płatnościach jest ominięcie przewalutowania. Jeśli nie chcemy uzależniać się od kupowanej na zapas gotówki, a jednocześnie trzymać koszty pod kontrolą, odpowiedzią jest tandem — rachunek walutowy plus karta. Załóżmy, że wybieramy się na wakacje do Włoch. Korzystając z konta prowadzonego w euro oraz podpiętej do niego karty, będziemy mogli płacić bezgotówkowo i wypłacać pieniądze w bankomatach bez ponoszenia kosztów przewalutowania. Rachunek będzie obciążany dokładnietaką kwotą, na jaką wykonano transakcję (z wyjątkiem wypłat gotówki — tu mogą pojawić się dodatkowe opłaty). Oddzielenie bieżących domowych finansów od walutowych funduszy ma także inne zalety. Odkładając regularnie oszczędności na osobnym rachunku w obcej walucie, zmniejszamy pokusę sięgnięcia po wakacyjne rezerwy i uśredniamy kurs zakupu, uniezależniając się od wahań rynku. Za jednym zamachem też tworzymy budżet — pieniądze zebrane na wyodrębnionym koncie można potraktować jako fundusz celowy ułatwiający utrzymanie dyscypliny wydatków.

Co proponują banki

Zestaw konto walutowe plus karta znajdziemy w ofertach kilkunastu banków. Zwykle jest to element szerszego pakietu, związany z rachunkiem oszczędnościowo-rozliczeniowym w złotych. Banki zaczynają dostrzegać potrzeby podróżników i coraz częściej proponują karty wielowalutowe. Zasada działania takiego plastiku jest prosta — kartę podłączamy do kilku rachunków jednocześnie, np. podstawowego ROR w złotych oraz konta w euro i funtach. Jeśli płacimy w sklepie za granicą i transakcja rozliczana jest w euro, karta automatycznie sięga po konto walutowe w euro.

To z tego rachunku zostaną pobrane pieniądze. W Polsce obciążane będzie konto w złotych, a w Anglii — rachunek w funtach — automatycznie, bez naszej ingerencji. Do wielowalutowych nowości zaliczyć można zaprezentowane przed wakacjami karty dla zamożniejszych klientów w PKO BP oraz nową odsłonę Visy Zbliżeniowej w ING Banku Śląskim. Wcześniej podobny produkt wprowadził Bank Pekao, a „ręczne” przełączanie kart od dawna promował Citi Handlowy. W wielu instytucjach znajdziemy także osobne, dedykowane karty wydawane do poszczególnych rachunków walutowych. Podczas wyjazdu trzeba będzie zatem sięgać wówczas po odpowiedni dla danego kraju plastik. Warto przy okazji pamiętać, że jeśli waluta rozliczeniowa jest inna niż miejscowa (np. posługujemy się kartą w euro w Chorwacji), to poniesiemy koszt ukryty w kursie wymiany lub w prowizji za przewalutowanie. Taką prowizję pobierają Bank Millennium (w wysokości 2 proc.), Bank Zachodni WBK (2,8 proc.) oraz Nest Bank, Credit Agricole i mBank (3 proc.). W PKO Banku Polskim transakcje dokonywane przepiętą kartą obciążone są prowizją zawsze, nawet gdy płacimy bezgotówkowo (nie

dotyczy to karty wielowalutowej Mastercard). Od poprzednich wakacji kilka banków zmodyfikowało swoje cenniki. W Citi Handlowym zmienił się koszt karty płatniczej w pakiecie Citi Priority. Plastik, który można ręcznie podłączyć do konta walutowego, może dziś kosztować 8 zł miesięcznie, jeśli nie spełnimy dodatkowych warunków. W poprzednim sezonie stawka wynosiła 6 zł. Bank Zachodni WBK podwyższył opłaty za wypłaty z zagranicznych bankomatów. Obecnie transakcja taka kosztować nas będzie 2,5 EUR, GBP lub USD — o jedną jednostkę więcej niż przed rokiem. Korzystną modyfikację wprowadził natomiast ING Bank Śląski, obniżając pod koniec zeszłego roku tę opłatę z 6 do 3 proc.

Opłaty, opłaty

Stawki opłat za wypłaty gotówki są dość zróżnicowane. Część instytucji oferuje darmowy dostęp do wszystkich bankomatów za granicą. Niektóre banki działające w ramach większej grupy kapitałowej pozwalają wypłacać gotówkę bez opłat w wybranych maszynach (np. Pekao i Citi Handlowy). W pozostałych za każdym razem trzeba się liczyć z dodatkowymi obciążeniami. Walutę zgromadzoną na rachunku można wykorzystać

także do wykonywania międzynarodowych przelewów, np. dokonania przedpłaty za wakacyjny apartament. Opłaty za transfery SEPA w euro są niemal jednolite we wszystkich instytucjach — za przelew do krajów europejskich zapłacimy kilka złotych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w kilku bankach prowizja czeka nas również wtedy, gdy jesteśmy odbiorcą płatności. Polecenie wypłaty za granicę, do krajów poza UE lub w walutach innych niż euro, jest z reguły obciążone opłatami liczonymi w dziesiątkach złotych. Niestety takie transakcje nie tanieją, ale wręcz zdarzają się podwyżki. W ostatnim roku na taki krok zdecydował się Banku BGŻ BNP Paribas, gdzie minimum opłaty przy transferze z opcją kosztową SHA wynosi dziś 30 zł, dwukrotnie więcej niż przed rokiem.

Jest konkurencja

Na niszę podróżników często korzystających z wymiany walut i płacących plastikiem ostrzą sobie zęby nie tylko banki, ale też szeroko pojęty sektor fintech. Internetowe kantory, kiedyś wydające przedpłacone karty walutowe, dziś są na tym polu mniej aktywne. Winić za to można przede wszystkim wycofanie z rynku anonimowych plastików prepaid, wymuszone przez KNF. Jest to jednak zapewne sytuacja przejściowa, a wprowadzenie karty wielowalutowej zapowiadali już jakiś czas temu niektórzy przedstawiciele branży. Konkurencja nadciąga też z zagranicy. Szczególnie interesującym graczem jest korzystający z brytyjskiej licencji Revolut. Firma od niedawna obsługuje w ramach swojego „rachunku” również polskie złote i proponuje korzystne kursy wymiany kilkunastu walut oraz kartę Mastercard i wygodną aplikację mobilną. Banki mają nad niebankowymi konkurentami jednak istotną przewagę — pieniądze klientów już u nich są.