Na Wall Street jednak spadki

MD
opublikowano: 2009-04-06 15:48

Amerykańskie rynki akcji zaczęły sesje spadkami indeksów. Inwestorzy uznali, że szansa na kontynuację wzrostów jest niewielka wobec pojawiających się negatywnych sygnałów.

Po czterech tygodniach wzrostów, nie mających precedensu od lat 30. ubiegłego wieku, inwestorzy postanowili realizować zyski. Choć korekty można było oczekiwać w związku z rozpoczynającym się we wtorek sezonem wyników kwartalnych, na około półtorej godziny przed rozpoczęciem handlu nie było to wcale oczywiste. Wydaje się, że sygnałem, który przesądził o zwiększonej podaży był raport Mike'a Mayo z Calyon Securities, w którym wyraził on obawy co do wyników banków wobec spodziewanych strat na kredytach, które jego zdaniem będą większe niż podczas Wielkiego Kryzysu. Mayo dał rekomendację „sprzedaj” m.in. Fifth Third Bancorp, KeyCorp, SunTrust Banks i U.S. Bancorp. Rekomendację “gorzej niż rynek” dał tak znanym firmom, jak m.in. Bank of America, Citigroup, JP Morgan Chase i Wells Fargo. Swoje dołożyła słynna analityczka Meredith Whitney, która w rozmiewie ze Stevem Forbesem postawiła pod znakiem zapytania informacje o poprawie wyników banków w pierwszych miesiącach roku. Informacje o tym rozpoczęły marcowy rajd byków, który zakończył się ponad 20 proc. wzrostem indeksów. Akcje większości z największych banków taniały na początku sesji, w kilku przypadkach ponad 5 proc. To jednak niewiele w porównaniu z przeceną akcji Sun Microsystems. Akcje producenta serwerów i oprogramowania tracą jedną czwartą wartości po pojawieniu się pogłosek, że IBM zrezygnował z jego przejęcie. Kurs „Big blue” spada o ułamek procenta.
MD