Na amerykańskich rynkach akcji przeważała we wtorek podaż. Pogorszenie nastrojów tłumaczono przeceną ropy spowodowaną obawą fiaska działań na rzecz zmniejszenia podaży surowca. Kurs ropy WTI spadł do poziomu z września ubiegłego roku. Spowodowało to przecenę akcji spółek z segmentu energii.

Inwestorzy mieli także wstrzymywać się z zakupami w oczekiwaniu na wynik wyborów uzupełniających do Kongresu w stanie Georgia. Wygrana kandydatki Republikanów ma być „byczym sygnałem”, wyrazem poparcia dla probiznesowego planu Donalda Trumpa i zapowiedzią realizacji zapowiadanych reform.
Seria wypowiedzi przedstawicieli Fed z ostatnich dni jak zawsze była neutralna, zgodnie z polityką banku centralnego. Część rynku uznała, że przeważały wypowiedzi sugerujące kontynuację podwyżek stóp procentowych. W reakcji na to umocnił się dolar, a to zaszkodziło notowaniom złota, które staniało. Dla części rynku ważna była jednak sygnalizacja stopniowego wzrostu stóp. Dlatego spadły rentowności obligacji USA. Cała krzywa rentowności spłaszczyła się po tym jak rentowność „trzydziestolatek” spadła we wtorek do najniższej wartości od grudnia 2007 roku.
Na zamknięciu spadała wartość indeksów 8 z 10 głównych segmentów S&P500. Największa przecena spotkała akcje spółek z segmentów energii i dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (po -1,25 proc.) oraz segmentu spółek przemysłowych (-1,15 proc.). Najlepiej na tle rynku wyglądały segmenty użyteczności publicznej (0,0 proc.) oraz ochrony zdrowia (0,3 proc.). We wtorek staniało 80 proc. spółek wchodzących w skład S&P500.
Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones staniało 20. Najmocniej spadły kursy General Electric (-2,3 proc.), Intela (-1,8 proc.) oraz Walt Disney Company (-1,4 proc.). Po stronie wzrostów najlepiej wyglądały notowania American Express (0,8 proc.) oraz spółek farmaceutycznych Pfizer (1,0 proc.) oraz Merck & Co. (1,3 proc.).