W przeciwieństwie do tego, co działo się w Warszawie, środowa sesja na giełdzie nowojorskiej przebiega w spokojnych nastrojach. Za półmetkiem handlu S&P500 oraz Dow Jones zniżkują po około 0,1 proc., a Nasdaq utrzymuje się w okolicach kreski. Kupujący powstrzymali się przed poważniejszą realizacją zysków, po tym jak indeks S&P500 zakończył zwyżką trzeci miesiąc z rzędu, co nie zdarzyło się od 2014 r. Nastroje wsparł odczyt wskaźnika koniunktury w amerykańskim przemyśle ISM za maj, który wzrósł do 51,3 punktu z zanotowanych miesiąc wcześniej 50,4 punktu.
- Te dane potwierdzają, że nie mamy spowolnienia, jednak wzrost wciąż jest bardzo powolny. Dane o produkcji przemysłowej były przez dłuższy okres złe, więc ten odczyt łagodzi obawy, że gospodarka wchodzi w recesję – komentował w wypowiedzi dla Bloomberga James Abate, główny zarządzający towarzystwa Centre Funds.
Korekta utrzymywała się tymczasem na rynkach europejskich. Frankfurcki DAX zniżkował o 0,6 proc., paryski CAC40 stracił 0,7 proc., a za sprawą obaw o przyszłość OFE warszawski WIG tąpnął o 2,5 proc. Zgodnie z oczekiwaniami na powolne ożywienie wskazały również dane o koniunkturze w przemyśle dla Chin i strefy euro. Tymczasem za oceanem po około 3 proc. tracą General Motors oraz Ford Motor Company. To reakcja na słabsze od oczekiwań danych o majowej sprzedaży samochodów w USA.
