Rekordowa liczba zakażeń COVID-19 w USA przypomniała inwestorom, że pandemia pozostaje największym problemem amerykańskiej gospodarki. Po doniesieniach, że El Paso w Teksasie wezwało mieszkańców, aby pozostali w domach przez najbliższe dwa tygodnie powróciły obawy wznawiania ograniczeń mających hamować rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Po godzinie sesji Dow Jones tracił 2,0 proc., a Nasadaq spadał o 1,0 proc. S&P500 tracił 1,6 proc. i taniało aż 96 proc. spółek wchodzących w skład indeksu. Najmocniej, o ok. 8,5 proc. spadały kursy operatorów morskich wycieczkowców: Norwegian Cruise Line, Carnival Corporation i Royal Caribbean. Podaż przeważała we wszystkich 11 głównych segmentach S&P500. Największa dotyczyła spółek finansowych (-2,3 proc.), przemysłowych (-2,6 proc.) i energii (-3,0 proc.). Najmniejsza była w segmentach użyteczności publicznej i dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (po -1,0 proc.).
Spośród 30 blue chipów ze średniej Dow Jones tylko kurs Apple (0,4 proc.) nie spada. Najmocniej tanieją akcje American Express (-3,5 proc.), Boeinga (-3,2 proc.) i Honeywell International (-2,7 proc.).
Pomimo tego, że indeks dolara rośnie, szukanie "bezpiecznych przystani" powoduje iż złoto drożeje o ok. 0,1 proc. do 1907,10 USD. Ropa WTI tanieje o 2,8 proc. do 38,75 USD. Rentowności obligacji USA spadają, w przypadku „dziesięciolatek” do 0,808 proc.