Pracodawcy coraz częściej wymagają od magazynierów uprawnień do prowadzenia wózków widłowych. Zwłaszcza zagraniczni.
Uprawnienia do prowadzenia wózków widłowych określanych mianem jezdniowych, podnośnikowych, można zdobyć na trzy sposoby. Pierwszy to kurs i egzamin przeprowadzony przez Instytut Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego (IMBiGS). Drugi to ukończenie kursu i zdanie egzaminu przeprowadzonego przez pracodawcę, który otrzymał specjalne uprawnienia w Ośrodku Doskonalenia Kadr (ODK) w Mysłowicach. Wreszcie ostatni — to zdanie egzaminu w Urzędzie Dozoru Technicznego (UDT).
— Trudno powiedzieć, dlaczego w odpowiednich rozporządzeniach rozwiązano to w tak różny sposób — zastanawia się Jan Karwowski, dyrektor Centrum Koordynacji Szkolenia Operatorów Maszyn IMBiGS.
Gdzie łatwiej
Jak przekonuje Karwowski, dużo łatwiej jest uzyskać takie uprawnienia na kursie u pracodawcy niż w jednostce współpracującej z jego instytutem.
Opinii tej nie podziela Jarosław Rutka, dyrektor mysłowickiego OSK.
— Pracodawca powołuje komisję egzaminacyjną złożoną z instruktora i dwóch osób posiadających uprawnienia do prowadzenia wózków, najlepiej inżynierów mechaników. Potem wydaje się uprawnienia do prowadzenia wózków w konkretnej firmie, ewentualnie można zwrócić się do UDT o przeprowadzenie egzaminu i wydanie ważnego w całym kraju certyfikatu — tłumaczy Jarosław Rutka.
Przewodniczący komisji powołanych przez pracodawców i ośrodki szkolenia działają na podstawie programu opracowanego przez myślenicki OSK, a ponadto muszą uczestniczyć w seminariach dotyczących egzaminowania operatorów wózków widłowych. W praktyce jednak często pracodawcy zwracają się do ośrodków szkoleniowych, aby to one przeprowadziły kursy.
— Odpowiednie rozporządzenie tego nie zabrania. Ponadto ośrodki takie mają odpowiednią bazę i kadrę do prowadzenia szkoleń — mówi Robert Chudzik, wicedyrektor zespołu techniki UDT.
Egzamin bez szkolenia
Sam UDT także może wydawać uprawnienia do prowadzenia jezdniowych wózków podnośnikowych. Organizuje jedynie egzaminy.
— Nasza jednostka nie organizuje szkoleń, co daje gwarancję, że wydane przez nas kwalifikacje są dobre. Nie mamy interesu w tym, żeby przepuszczać w trakcie egzaminu niedouczonych operatorów — przekonuje Robert Chudzik.
Polskie uprawnienia do prowadzenia wózków widłowych nie są formalnie ważne za granicą. Jednak zagraniczni pracodawcy zwykle je uznają.