Na zakup nowych samochodów wydajemy rocznie 25 mld zł

Stanisław Albinowski
opublikowano: 2000-06-02 00:00

Na zakup nowych samochodów wydajemy rocznie 25 mld zł

Nasycenie rynku samochodami rośnie wraz z poziomem rozwoju gospodarczego. Zamieszczony diagram przedstawia tę zależność na przykładzie wybranych krajów. Zbiór został zbadany pod względem stopnia korelacji dwóch zmiennych. Zmienną niezależną jest tu wielkość PKB na 1 mieszkańca, ale nie według kursu oficjalnego, lecz według parytetu siły nabywczej poszczególnych walut w stosunku do dolara. Zmienną zależną jest liczba samochodów osobowych na 1000 mieszkańców.

Z BADAŃ wynika, że zmiany wyposażenia ludności w samochody aż w 77 proc. zależą od zmian w poziomie PKB. Graficzną ilustracją badanych zależności jest trend liniowy, wynikający z równania regresji. Z równania tego można łatwo obliczyć, ile w każdym kraju „powinno” być samochodów, gdyby nasycenie rynku samochodowego miało odpowiadać poziomowi rozwoju gospodarczego kraju.

SZEŚĆ spośród badanych 15 krajów „leży” niemal dokładnie na linii trendu. Cztery kraje wykazują znaczące odchylenia in minus. Są to: Japonia (-28 proc.), Argentyna (-31 proc.), Korea Płd. (-54 proc.!) i Turcja (-60 proc.). Z kolei 5 państw plasuje się nad linią trendu, co znaczy że pod tym względem żyją one „ponad stan”. Należą do nich Hiszpania (18 proc.), Włochy (25 proc.) i Portugalia (33 proc.) oraz Ukraina — 52 proc. ponad „normę”.

PIĄTYM krajem tej grupy jest Polska. Gdyby nasycenie rynku samochodami zależało tylko od poziomu PKB, w 1996 r. na 1000 osób przypadałoby u nas 147 samochodów, podczas gdy było ich 208, a więc o 41 proc. więcej. Zauważmy ponadto, że już dwa lata później wskaźnik ten wyniósł 230. Rosnącej „zamożności samochodowej” części narodu towarzyszy jednak sfera ubóstwa, w której bieduje około 1/3 społeczeństwa.

NA ZAKUP nowych samochodów wydajemy rocznie około 25 mld zł. Jest to liczba zupełnie niewyobrażalna. Dla porównania warto więc przypomnieć, że w 1998 r. nakłady inwestycyjne brutto w całym przemyśle osiągnęły zaledwie 23 mld zł. Dysproporcja ta jest wręcz zastraszająca. Wydając na samochody osobowe więcej niż na maszyny, nie nadrobimy dystansu ekonomicznego, jaki dzieli nas od choćby najsłabszych krajów Unii Europejskiej.

MOŻNA SZACOWAĆ, że ogółem na zakupy i eksploatację samochodów osobowych wydaje się w Polsce rocznie 80-100 mld zł. Pewna część tej kwoty jest wydawana w dewizach, których jednak w bilansie płatniczym zaczyna coraz bardziej brakować. Ostatnie komunikaty NBP o deficycie w rozliczeniach bieżących z zagranicą są wręcz alarmujące.