Spółdzielnia Nasza Energia, prywatno-samorządowa inicjatywa postawienia agrokompleksu energetycznego na Zamojszczyźnie, projektuje pierwszą biogazownię. Do 2020 r. na terenie czterech gmin (Komarów-Osada, Sitno, Skierbieszów i Łabunie) ma ich powstać 12. Będą pogrupowane w cztery węzły.

— Wyznaczyliśmy lokalizacje w Komarowie-Osadzie. Pierwszy z czterech zaplanowanych węzłów chcielibyśmy ukończyć do 2017 r. — mówi Arnold Rabiega, pełnomocnik zarządu Naszej Energii. Z energii elektrycznej mają korzystać wszystkie budynki użyteczności publicznej. Zasilać ma ona też oświetlenie uliczne oraz gospodarstwa domowe. Budżet całego projektu to 150 mln zł.
— Liczymy na fundusze unijne i krajowe, kredyty bankowe, ale też pieniądze od prywatnych inwestorów oraz firm. Cały czas poszukujemy partnerów. Charakter spółdzielni sprawia, że może do niej dołączyć praktycznie każdy, również dostawca technologii — twierdzi Arnold Rabiega. W Komarowie-Osadzie toczą się właśnie dyskusje nad dokapitalizowaniem projektu.
— Widzimy sporo szans, ale wyłożenie dodatkowych kwot przy małym gminnym budżeciesprawia trudność. To tereny rolnicze i zapewnienie zbytu naszym rolnikom właśnie poprzez zagospodarowanie upraw w biogazowniach jest dobrym pomysłem. Ponadto borykamy się z dużą emigracją zarobkową. Rozruszanie rolniczych terenów pozwoliłoby jej zapobiec — tłumaczy Stanisław Siek, sekretarz gminy Komarów-Osada.
— Rolnicze tereny zajmują 80 proc. powierzchni gmin. Do produkcji biomasy potrzebnej do zasilenia całego kompleksu potrzebne będą uprawy zajmujące około 4 proc. całej powierzchni — dodaje pełnomocnik Naszej Energii. Na razie spółdzielnię tworzą firmy, samorządy i pierwsi rolnicy.
— Zdajemy sobie sprawę, że to nowatorski pomysł i potrzeba czasu, żeby przekonać do niego mieszkańców — mówi Arnold Rabiega.
Stanisław Siek też przyznaje, że barierą często jest też mentalność, choć wiadomo, że wioski energetyczne to pomysł sprawdzony na Zachodzie. Inicjatorem przedsięwzięcia jest zamojska firma Bio Power. Jej strategicznym udziałowcem jest austriacki Nahtec, który chwali się, że zaprojektował i wykonał kilkadziesiąt biogazowi.
Bio Power podkreśla, że południowo-wschodnia Polska dysponuje świetnymi warunkami do budowy aeroenergetyki. Zaznacza też, że jest inicjatorem i strategicznym partnerem Spółdzielni Nasza Energia.
— Pomysł narodził się w momencie kryzysu na rynku odnawialnych źródeł energii, gdy mocno taniały zielone certyfikaty. To zmusiło nas do zastanowienia, jak uniezależnić się od wahań cen, ale też znaleźć OZE, które nie będą — wbrew powszechnej opinii — drogim źródłem prądu — opowiada Arnold Rabiega.
Pełnomocnik zarządu Naszej Energii uważa, że kompleks energetyczny, wbrew pozorom, nie będzie drogi. Jego zdaniem, diabeł tkwi w szczegółach.
Zamiast jednej czy dwóch dużych biogazowni będzie więcej mniejszych pogrupowanych w węzły po trzy biogazownie. Przez to będą w bezpośrednim sąsiedztwie odbiorców energii i dostawców masy. Odbiorcy będę mogli za każdym razem decydować, z jakiego źródła zasilania korzystać (czy od dotychczasowego dostawcy, czy z biogazowni). Dodatkowo biogazownia może zarabiać na odsprzedaży energii do sieci.