Na złotym złomie też można zarobić

Ewa Bednarz
opublikowano: 2012-12-18 00:00

Mennica Wrocławska odkryła, że na antykwarycznych ozdobach można zrobić interes. Właśnie ruszył sklep z precjozami.

Piotr Wojda, wiceprezes zarządu wrocławskiej spółki, nie ma wątpliwości, że dla firmy, która specjalizuje się w obrocie metalami szlachetnymi, a ostatnio również diamentami, zainteresowanie biżuterią jest naturalnym sposobem na rozwój. Klienci też są zadowoleni. Sklep działa od końca ubiegłego tygodnia, reklama dopiero ruszy, a już zawierane są pierwsze transakcje.

Zarobek na złomie

Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy firma rozpoczęła skup złotego złomu. Okazało się, że ludzie pozbywają się nawet stuletnich pierścionków. Dzięki porozumieniu z cechem jubilerów można je oczyścić, uzupełnić braki i wystawić na sprzedaż, zwłaszcza że usługa taka nie jest droga. Za przywrócenie blasku pierścionkowi wystarczy 5-10 zł. W ofercie sklepu Mennicy Wrocławskiej są również brosze, zawieszki i kolczyki. Ceny nie odstraszają, wręcz przeciwnie, są bardziej atrakcyjne niż w jubilerskich sieciówkach, gdzie cena wyrobu może być dwukrotnie, a nawet trzykrotnie wyższa niż cena zawartości w nim złota. Filigranowy pierścionek wykonanyze złota o próbie 416 z siedmioma naturalnymi szafirami można kupić za 429 zł, a z białego złota próby 585 ozdobiony czterema brylancikami za 929 zł. Są również wyroby srebrne. Za wykonany z niego delikatny pierścionek wystarczy 29 zł. Okazji nie brakuje, nie mówiąc o dobrej inwestycji. Złom jest więc selekcjonowany — część trafia do przetopienia, a część do sklepu. Kryterium oceny jest przede wszystkim stan zachowania wyrobów.

Vintage zamiast sztampy

Starą biżuterię można kupować w galeriach, specjalistycznych sklepach jubilerskich i w domach aukcyjnych. Pojawia się nie tylko jako uzupełnienie w katalogu części poświęconej rzemiosłu, ale również podczas specjalistycznych licytacji. Piotr Wojda uważa jednak, że wciąż nie ma rynku biżuterii inwestycyjnej.

— Moda vintage dopiero się rodzi. Dotyczy to na razie mody, ale nie mam wątpliwości, że przyjdzie czas na biżuterię, zwłaszcza że biżuteria się nie starzeje, jest wieczna — zapewnia Piotr Wojda. Jego zdaniem, pomogą temu również względy ekonomiczne. — Będziemy odwracać się od sieci jubilerskich, które zdominowały rynek i szukać miejsc, gdzie można kupić tańsze, a jednocześnie bardziej wartościowe przedmioty — tłumaczy wiceprezes Mennicy Wrocławskiej.

Kupując pierścionek u jubilera, musimy pamiętać, że w razie potrzeby nie uda nam się odzyskać wszystkich włożonych w niego pieniędzy. Starą biżuterię możemy sprzedać zawsze, kwestią problematyczną jest tylko jej płynność — musimy znaleźć na nią amatora, dlatego nie można jej traktować jako głównej inwestycji, ale tylko uzupełnienie portfela.

Ozdoba bez straty

Cena złotych wyrobów zależy przede wszystkim od oryginalności, zwłaszcza wykonywanych jeszcze ręcznie, powstających niekiedy i kilka miesięcy. Ważna jest również rzadkość technik złotniczych. Kamienie mają drugorzędne znaczenie. Specjaliści uważają nawet, że podróbki można poznać m.in. po nadmiarze złota lub zastosowaniu kamieni szlachetnych w miejscach, gdzie wystarczyłaby odrobina emalii. Przedmiotem pożądania staje się również biżuteria art deco, która sięgnęła artystycznych szczytów, mimo że właśnie wtedy rozpoczęła się jej produkcja masowa. Wielkie i uznane firmy jubilerskie: Van Cleef and Arples, Mauboussin, Fouquet Cartier czy Boucheron wzorem niemieckiego kolegi po fachu — Theodora Fahrnera, taśmowo wypuszczały pierścionki, kolczyki, klipsy i brosze o zgeometryzowanych formach. To jednak nie przeszkadza kolekcjonerom.

Z brylantem lub szmaragdem

Przed świętami ofertę biżuterii poszerzył Rempex. Licytacja już w środę. Można się też szykować do Aukcji Jednego Obiektu. Będzie wyjątkowy wisior. Złoty wisior wysadzany 106 brylantami w starym szlifie brylantowym o masie 5,1 karata, czystości Si-P1 i barwie H-J licytowany będzie dopiero po Nowym Roku — 5 stycznia, ale już można go podziwiać na wystawie w Domu Aukcyjnym Rempex. Jego przedstawiciele zachwalają kunsztowne wykonanie przedmiotu. Nie ma wątpliwości, że byłby ozdobą niejednej sukni w czasie karnawału i nie tylko. Nie pozostałby również niezauważony. Mimo delikatnej, ażurowej konstrukcji ma 62 mm wysokości, 45 mm szerokości i waży 15,98 g. Cena wywoławcza nie jest znana, ale wycena katalogowa to 55-70 tys. zł. Na taki prezent nie wszystkich stać. W katalogu najbliższej aukcji, która odbędzie się 19 grudnia, można jednak znaleźć wyroby w znacznie przystępniejszych cenach. Od 2,7 tys. zł będzie można licytować delikatne kolczyki ze szmaragdami i 54 brylancikami. Złoty pierścionek z rubinem wyceniony jest na 1,5 tys. zł, z szafirami i diamentami na 1,9 tys. zł, a ze szmaragdem i sześcioma brylantami na 4 tys. zł. Ceny nie muszą być znacznie wyższe. Na ostatniej, grudniowej Aukcji Biżuterii w Desie Unicum pierścionek z szafirem został sprzedany po cenie wywoławczej 2,6 tys. zł. W kilku innych przypadkach przebijano o zaledwie kilkaset złotych, np. kolczyki biedermeier z 1 tys. zł do 1,2 tys. zł. W katalogu Rempeksu jedyną drogą pozycją jest brosza złoto-srebrna, ale wysadzana 227 diamentami (w starym szlifie diamentowym, rozet i rautów) o łącznej masie ok. 8,750 karatów. Takie wyroby, pochodzące z połowy XIX w., są rzadkością na rynku, cena więc nie dziwi.