Nowy polski pomysł na dotarcie z przekazem do nastolatków: interaktywna telewizja. 4fun.tv znajduje uznanie w Niemczech, Finlandii i Rumunii.
Nie licząc butelki francuskiego wina, wypitego podczas spotkania strategów Nova Communications Group, idea jest czysto polska: 4fun.tv, interaktywna telewizja dla młodych. Powstała spontanicznie. Najpierw wyłonił się pomysł platformy, która pozwoli sterować przekazem telewizyjnym, łącząc jego treść z internetem i telefonią komórkową. Wcieliła go w życie Comtica, firma należąca do Nova Communications Group. Potem pojawiła się myśl, że to znakomita droga do umysłów e-generation, czyli małoletnich (choć nie tylko) „fanatyków technologii”.
Rynek dla eksperymentów
— Nastolatki chłoną technologię. SMS-y, MMS-y, internet — w tym brylują. No i kochają zmiany, chcą być dostrzegani, mieć na coś wpływ. Na to wszystko mają szansę w 4fun.tv... — przekonuje Ross Newens, partner zarządzający w Nova Communications Group.
Ma nadzieję, że nieliche wydatki niedługo się zwrócą, bo pomysł znalazł uznanie za granicą. Bardzo wiele wskazuje na to, że pierwsza stacja oparta na polskiej licencji ruszy niedługo w Niemczech. Zainteresowani są też Finowie i Rumuni. Comtica (stworzyła oprogramowanie) prowadzi również inne rozmowy — m.in. z HBO — o sprzedaży emisji tego kanału tematycznego.
— Polski rynek, doskonały do tego typu eksperymentów, jest duży, dynamiczny. Jak tu się pomysł sprawdzi, to gdzie indziej też ma szansę — ocenia Ross Newens.
Bez trzymanki
Lecą teledyski, od czasu do czasu pojawi się prezenter — wtrąci kilka uwag — albo animowany film z karykaturalnym „Pieskiem Leszkiem”. Na ekranie cały czas widać dialog — to widzowie wysyłają SMS-y, e-maile, czasem ukaże się czyjeś wysłane MMS-em zdjęcie. Jest też konkurs na najlepszy krótki film.
Wszystko na żywo
— Widzowie mogą wpływać na kształt programu. Głosują na teledyski, czatują. Działa „loża szyderców” — 24 godziny na dobę kilka osób siedzi w biurze telewizji i odpowiada na pytania — widzowie chcą odpowiedzi, a nie jedynie zobaczyć swój tekst na ekranie — przekonuje Dariusz Stokowski, partner zarządzający Nova Communications Group, prezes 4fun.tv.
Programy stacji są krótkie, żywe; ich tytuły — „Jehanka” czy „Game Arena” — mówią same za siebie.
4fun.tv jest na rynku od lutego. Dziennie widzowie przysyłają 5 tys. SMS-ów, jeszcze więcej e-maili. Na razie trudno oszacować, ile osób ogląda kanał — pierwsze wiarygodne wyniki będą dopiero pod koniec roku.
— Mamy bazę ponad 30 tys. zarejestrowanych widzów, aktywnie uczestniczących w głosowaniach, konkursach, czatach — twierdzi Dariusz Stokowski.
W upowszechnieniu kanału pomogła kampania reklamowa. W miastach pojawiły się billboardy, w młodzieżowej prasie — ogłoszenia, a kultowa dla młodzieży „Radiostacja” emitowała spoty: „Nie bawisz się, nie żyjesz”. Kontrowersyjne zdjęcia kościotrupów — przed telewizorem, w tramwaju, w łazience — zwracają uwagę, choć o co chodzi, wie może jedynie grupa docelowa.
— Do młodego pokolenia nie tak łatwo dotrzeć... Odrzucają to, co tradycyjne, negują wszystko. Stąd kontrowersyjny pomysł — tłumaczy Ross Newens.
Zysk — za chwilę
Plan jest taki: platforma 4fun.tv przyniesie zyski nie tylko samej stacji, ale i operatorom telefonii komórkowej — kanał zabiera część dochodów z SMS-ów i MMS-ów. Współpracuje z Heyah, Erą, Motorolą, Samsungiem i sieciami fast foodów: KFC i Pizza Hut. Reklamy w 4fun.tv różnią się od tego, do czego przyzwyczaiły widzów inne stacje. To stałe lub kilkusekundowe banery. Czasem spot, ale inny — dynamiczniejszy, bardziej kreatywny.
— Chodzi o to, by nasi widzowie — dzięki temu, że nas oglądają — czuli przynależność do klubu. I odnosili konkretne korzyści. Na przykład mogą ściągnąć z naszych stron do telefonu komórkowego baner reklamowy Pizza Hut. Gdy pokażą go w restauracji, dostaną zniżkę — przekonuje Dariusz Stokowski.
Twierdzi, że podobną formą reklamy są zainteresowane sieci sklepów z markową odzieżą dla młodzieży. Stacja stale ma na uwadze autoreklamę: spoty 4fun.tv można zobaczyć w Cyfrze+, banery — w internecie, a nowe billboardy na ulicach.
Ile kosztował spontaniczny pomysł strategów? Dużo. Pomysłodawcy z Nova Communications Group za żadne skarby nie chcą wymienić sumy.
— Idzie w miliony dolarów... Najdroższa była, jak zwykle, technologia — ujawnia Dariusz Stokowski.
4fun.tv ma stać się kanałem, którego emisję można prowadzić m.in. przez telefony komórkowe. Kierownictwo kanału spodziewa się, że stanie się to powszechne już za dwa lata... Ano zobaczymy.