WIG20 wzrósł wczoraj o 2,55 proc., a WIG o 2,11 proc. Na innych giełdach też dominowała zieleń, co eksperci tłumaczą… słabszymi od oczekiwań danymi z amerykańskiego rynku pracy. Zostały opublikowane w piątek, ale ze względu na różnicę czasową giełdy Azji i Europy mogły na nie w pełni zareagować dopiero w poniedziałek.

— Gdy Fed nie podwyższył stóp procentowych we wrześniu, to inwestorzy odebrali to jako sygnał słabej sytuacji w gospodarce i ruszyli do wyprzedaży akcji. Teraz pojawiły się słabe dane, które stały się przyczynkiem zwyżek — tłumaczy Michał Marczak, członek zarządu DM mBanku.
— Te dane opóźniają pierwszą podwyżkę stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Rynkowy konsens dotyczący jej terminu przesunął się z grudnia 2015 r. na marzec 2016 r., co dało impuls do napływu kapitału na rynki wschodzące — mówi Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Vestor Domu Maklerskiego.
Jaką siłę będzie miał ten impuls — tego analitycy nie chcą wyrokować. Zdaniem naszych rozmówców, w ramach obecnego ruchu wzrostowego WIG20 może dojść do 2200-2300 pkt. z obecnych około 2100 pkt., przy czym lekkie przekroczenie niższego z poziomów jest najbardziej prawdopodobne. Głównym ogranicznikiem skali odbicia mają być prognozy wzrostu gospodarczego dla Chin.
Co z tego, że tanio
Tomasz Bardziłowski zaznacza, że ryzyka związane z Chinami są przynajmniej chwilowo zdyskontowane, szczególnie biorąc pod uwagę przejawy stymulacji fiskalnej oraz stabilizację cen na tamtejszym rynku mieszkaniowym. Indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets spadł zaś o 25 proc. od szczytu w kwietniu 2015 r. i jest obecnie na dość niskim poziomie, co powinno zachęcić do wzrostowej korekty.
— Wskaźnik cena/zysk dla tego indeksu wynosi 10,9 i jest najniższy od marca 2014 r. Wskaźnik dla WIG20 jest na podobnym poziomie, a inwestorzy zwykle dodawali premię do naszych akcji — zaznacza Tomasz Bardziłowski z Vestor Domu Maklerskiego.
— Patrząc na czynniki globalne, trudno oczekiwać większego odbicia na WIG20.Spekulacje na temat wycofania się Rezerwy Federalnej z podwyżki stóp procentowych mogą dać tylko chwilowy impuls wzrostowy rynkom wschodzącym. Ale to korekta w trendzie spadkowym — nie pozostawia złudzeń Daniel Kostecki, analityk rynków finansowych w HFT Brokers DM.
Sami się nie pogrążymy
Polskie spółki były jednak ostatnio nie tylko pod presją sytuacji na rynkach globalnych, ale również ryzyk o charakterze typowo lokalnym, związanych z nadchodzącymi wyborami. Chodzi o podatek bankowy, przewalutowanie kredytów hipotecznych czy ratowanie kopalni przez spółki energetyczne. Ryzyka dotyczą w zasadzie dwóch branż, ale ze względu na ich duża wagę w indeksach ma to duży wpływ na obraz polskiej giełdy jako całości. Eksperci bagatelizują jednak to zagrożenie.
— Podatek bankowy czy zaangażowanie energetyki w ratowanie kopalni jest już uwzględnione w cenach. Bardziej prawdopodobna niż pogłębienie spadków jest długoterminowa stagnacja, gdyby te ryzyka się zmaterializowały. Jeśli jednak się nie zmaterializują w pełni, bo np. podatek bankowy będzie niższy, to również z lokalnych powodów możemy mieć do czynienia z odbiciem w górę — komentuje Tomasz Bardziłowski.
— Te ryzyka są w dużym stopniu zdyskontowane. Inwestorzy poznali już czarny scenariusz, a ostatnie wypowiedzi polityków mimo wszystko są już w łagodniejszym tonie — wtóruje mu Michał Marczak. Zdaniem Krzysztofa Radojewskiego, analityka Noble Securities, tylko globalna bessa może zepchnąć WIG20 poniżej 2000 pkt., do której indeks w tym roku zbliżył się już dwukrotnie.
— W obu przypadkach spadki zostały powstrzymane, więc poziom ten można uznać za silne wsparcie — podsumowuje Krzysztof Radojewski. © Ⓟ
40,9 mld zł Taka jest kapitalizacja Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, spółki, która stała się największą rodzimą, notowaną na warszawskiej giełdzie. Do niedawna palmę pierwszeństwa dzierżyło Pekao.