Nadchodzi nowa era energii słonecznej

Energetyka Za pięć lat odnawialne źródła będą odpowiedzialne za 30 proc. światowej produkcji energii elektrycznej — prognozuje Międzynarodowa Agencja Energii (IEA)

W 2016 r. przybyło na świecie 250 GW mocy wytwórczych. Prawie dwie trzecie stanowiły OZE. Najszybciej rozwijała się fotowoltaika. Liczba nowych elektrowni słonecznych wzrosła o 50 proc. Niemal połowa tej ekspansji przypada na Chiny. Źródłom słonecznym sprzyjają taniejąca technologia i ceny aukcyjne spadające nawet do 3-4 centów za kWh. Niskie ceny energii słonecznej i wiatrowej zanotowano m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach, Meksyku i Chile. To oznacza, że zakup energii z OZE jest coraz bardziej zbliżony, a nawet niższy niż z nowych elektrowni gazowych i węglowych.

Zobacz więcej

NOWE RYNKI: Chińskie fabryki były znaczącym producentem technologii solarnej, a ponieważ w Unii Europejskiej wprowadzono cła zaporowe na ich wyroby, musiały gdzieś ulokować swoją produkcję. Znalazły odbiorców na rynku wewnętrznym, w Indiach i krajach afrykańskich. Do tego doszła walka rządu z zanieczyszczeniem powietrza — mówi Marek Zaborowski z Instytutu Ekonomii Środowiska, a obecnie na kontrakcie Komisji Europejskiej w Indiach. fot. Tomasz Gotfryd

Prognozy rozwoju

Dane z 2016 r. stanowią podstawę prognoz IEA. W perspektywie pięciu lat wzrost produkcji energii z odnawialnych źródeł energii wyniesie 922 GW (o 43 proc.), w tym na słońce ma przypaść 438 GW, wiatr — 321 GW, wodę 119 GW oraz inne — 44 GW. OZE będą odpowiadały za 30 proc. światowej produkcji energii elektrycznej. W ubiegłym roku stanowiły około 24 proc. Co prawda za pięć lat węgiel nadal będzie głównym źródłem energii na świecie, ale odnawialne źródła zmniejszą dystans do lidera aż o połowę. — Tylko do 2022 r. spodziewamy się przyrostu około 1000 nowych GW w OZE. To prawie połowa obecnych mocy w sektorze węglowym, których budowa zajęła 80 lat — podkreśla Fatih Birol, dyrektor wykonawczy IEA.

Chiński tygrys

Za dwie trzecie tego przyrostu odpowiadać będą trzy kraje, tj. Chiny, Indie i USA, a to w dużej mierze dzięki dynamicznemu rozwojowi fotowoltaiki. W ciągu dekady Państwo Środka zwiększyło potencjał technologii PV prawie 800-krotnie i osiągnęło nieporównywalny w skali globu poziom 77 GW zainstalowanych mocy. Wzrost wynika głównie z walki z zanieczyszczeniem powietrza. Państwo wiedzie również prym w kilku innych technologiach, m.in. energetyce wodnej i lądowych farmach wiatrowych. Chińskie firmy odpowiadają za ponad 60 proc. światowej produkcji paneli fotowoltaicznych, zaś ich rynek wewnętrzny pokrywa aż połowę światowego zapotrzebowania na takie instalacje.

Indyjskie zapóźnienie

Warunki na rynku zaczynają dyktować również Indie. Projekt w Indiach, któremu szefuje Marek Zaborowski z Instytutu Ekonomii Środowiska, a obecnie na kontrakcie Komisji Europejskiej, ma wzmacniać współpracę Komisji i rządu indyjskiego w zakresie efektywności energetycznej i OZE. Praca pięcioosobowego zespołu koncentruje się teraz wokół rozwiązań wdrażania instalacji paneli fotowoltaicznych na dachach.

— Indie, podobnie jak kraje afrykańskie, mogą skorzystać z tzw. premii zapóźnienia. Ponad 300 mln mieszkańców nie ma dostępu do prądu, dlatego zużycie energii na głowę jest 3-4 razy niższe niż w Europie. Indie to 28 stanów wielkości krajów europejskich, gdzie każdy stan prowadzi własną politykę w energetyce. Brakuje lub nie ma wcale połączeń energetycznych między nimi. Równocześnie z bardzo wysokim wzrostem PKB (7-9 proc. rocznie) rośnie też zamożność mieszkańców, którzy marzą o kupnie lodówki czy żarówki, by dziecko mogło się uczyć — wyjaśnia Marek Zaborowski.

Indie (trzecie miejsce na liście światowych emitentów CO 2), stawiały na wzrost produkcji energii z węgla. Po wyborach w 2014 r. i zwycięstwie Narendry Modiego zmieniła się ta optyka. Następuje odwrót od paliw kopalnych na rzecz odnawialnych źródeł. Dlatego Marek Zaborowski przypuszcza, że prognozy IEA osiągnięcia 160 GW z OZE w ciągu pięciu lat są prawdopodobne. Sprzyjać temu będą posunięcia rządu indyjskiego zmierzające do rozwiązania kwestii finansowych związanych z infrastrukturą i integracją sieci. To wystarczy, by Indie po raz pierwszy wyprzedziły odnawialną ekspansję Unii Europejskiej. Energia słoneczna i wiatrowa razem stanowią 90 proc. wzrostu zdolności Indii w wyniku aukcji, przynosząc jedne z najniższych cen na świecie dla obu technologii. W niektórych stanach ostatnie ceny kontraktów OZE są porównywalne z taryfami z elektrowni węglowych.

Stany Zjednoczone

Światowy emitent numer dwa w prognozach IEA zajmuje znaczącą pozycję.

Analitycy zwracają uwagą na niepewność polityczną na poziomie federalnym, wynikającą z polityki prezydenta Donalda Trumpa. Nadal jednak bardzo silne pozostają mechanizmy na rzecz rozproszonej PV.

Polski hamulcowy

W Unii Europejskiej wzrost OZE w ciągu prognozowanych pięciu lat będzie o 40 proc. niższy w porównaniu z poprzednim okresem. Wynika to z mniejszego popytu na energię, nadmiaru zdolności produkcyjnych i ograniczonej przewidywalności na niektórych rynkach, np. polskim.

— W przypadku dużych projektów najbardziej przeszkadza niestabilność prawa dotycząca systemu aukcyjnego i wyjątkowo, jak na warunki europejskie, restrykcyjne przepisy związane z lokalizacją farm słonecznych na gruntach rolnych. Uniemożliwiają nawet wielofunkcyjne, rolne i energetyczne wykorzystanie przez rolników gruntów klasy trzeciej — mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Jego zdaniem, mało atrakcyjne są również warunki wsparcia dla prosumentów.

— Sytuacja pogorszyła się w porównaniu z planowanymi zapisami w ustawie o OZE. Istnieje niepewność co do przyszłej struktury taryf — zagrożenie wprowadzania modelu abonamentowego, przy którym spada opłacalność oszczędzania energii. Do tego jeszcze malejące fundusze na dotacje do inwestycji w warunkach, gdy prawne instrumenty wsparcia są niewystarczające. Wstrzymanie od 2016 r. przyznawania zielonych certyfikatów dla nowych inwestorów i postępujący upadek systemu, który był obiecującym programem wsparcia dopłat do cen energii sprzedawanej do sieci, ale także mógł być dodatkowym bonusem za wykorzystanie energii na własne potrzeby firmy — twierdzi Grzegorz Wiśniewski.

Według niego, system aukcyjny, po gruntowym, otwartym i bezstronnym przeglądzie dotychczasowych doświadczeń, powinien zostać zmodyfikowany, uproszczony i uchwalony w formie zbliżonej do zmian proponowanych w projekcie dużej nowelizacji ustawy o OZE oraz notyfikowany w KE, by pozbyć się ryzyka prawnego i niepewności. Inwestorzy potrzebują wiarygodnej i określonej na dłużej polityki taryfowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Nadchodzi nowa era energii słonecznej