Nadjeżdża ciężarowa autonomia

Pojazdami poruszającymi się bez kierowców najbardziej w Europie mogą być zainteresowani polscy przewoźnicy. Ale najpierw muszą poznać koszty

Polska branża transportu drogowego to jedna z największych sił przewozowych w Europie. Ma też floty bardzo nowoczesnych samochodów i jest zainteresowana innowacyjnymi rozwiązaniami. Może więc być doskonałym inkubatorem tzw. autonomicznych pojazdów.

Zobacz więcej

JUŻ TU SĄ: Samojeżdżące zestawy drogowe to przyszłość. Ale nie taka odległa. Być może staną się drogową codziennością już za 5 lat. Fot. ARC

Oferta samojazdów

Niemal wszyscy producenci aut ciężarowych już oferują albo pracują nad autonomicznymi „tirami”. Do Mercedesa, DAF-a, Iveco, MAN-a i Scanii, które mają już w pełni autonomiczne ciężarówki, dołączyło także Volvo. Przybywa też producentów, którzy samojeżdżące pojazdy, sterowane przez inteligentne oprogramowanie, postrzegają jako wielką nadzieję branży transportu drogowego.

— Podczas testów na Słowacji instruktorzy Volvo Trucks w bezpiecznych i komfortowych warunkach ćwiczyli hamowanie, manewrowanie i przyspieszanie w konwoju autonomicznych pojazdów, które za jakiś czas w takiej formule będą się poruszały po drogach całej Europy. Na słowackim torze zaprezentowaliśmy także naszą autonomiczną wywrotkę przeznaczoną do pracy w kopalni. Doskonale radzi sobie nawet w najbardziej wymagającym terenie — przekonuje Wilhelm Rożewski, menedżer marketingu i komunikacji w Volvo Trucks Poland.

Panaceum

Dzięki autonomicznym ciężarówkom można minimalizować problem braku kierowców, z którym zmagają się firmy transportowe w Europie.

— Dla polskiej branży transportowej, w której według różnych szacunków brakuje nawet 100 tys. zawodowych kierowców, ma to szczególne znaczenie. Angażujemy się w akcje CSR i wspieramy szkolenie kierowców, czego przykładem jest trwająca już drugi rok akcja „Profesjonalni kierowcy”. Przeszkoliliśmy ponad 450 osób, ale potrzeby są dużo większe, dlatego poszukujemy recepty na uniezależnienie firm transportowych od deficytu rąk do pracy — mówi Wilhelm Rożewski.

Prace nad autonomicznymi ciężarówkami nie dotyczą tylko ciągników siodłowych z naczepami.

— W pierwszej kolejności chcielibyśmy zautomatyzować pojazdy, które poruszają się na terenach zamkniętych: w portach, terminalach, na polach uprawnych, w kopalniach i na wysypiskach śmieci. Musimy mieć jednak pewność, że będą działały bez względu na warunki pogodowe i eksploatacyjne — mówi Hayder Wokil, dyrektor ds. automatyki i pojazdów autonomicznych w Volvo Trucks.

O 30 tys. euro taniej

O korzyściach z automatyzacji transportu drogowego dla gospodarki przekonuje także firma konsultingowa PwC, która w 2016 r. przedstawiła prognozę dotyczącą tej gałęzi transportu. Według niej autonomiczna technologia obniży koszty zużycia paliwa i transportu o 5-30 proc. Roczna eksploatacja pojazdu może być zatem tańsza nawet o 30 tys. euro. Do tego dochodzą oszczędności kadrowe. Wynagrodzenia stanowią dzisiaj około 25 proc. kosztów transportu. A trzeba do tego dodać wydatki wynikające z krajowych ustaw o płacach minimalnych. Transport autonomiczny znacznie przyspieszyłby też dostawę towarów, bo samochody mogłyby jechać niemal przez całą dobę, podczas gdy kierowcy muszą zjeżdżać nawet na kilkunastogodzinne postoje. Samojeżdżącą ciężarówkę ograniczałoby jedynie kończące się paliwo. Poza tym dzięki obniżeniu kosztów transportu mogłyby spaść ceny produktów w sklepach. Samochody ciężarowe bez kierowców będą prawdopodobnie dłuższe od obecnych. Trwają prace nad modelami, których długość sięga 32 metrów, a dopuszczalna masa całkowita aż 70 ton. To także przełoży się na czas dostaw i efektywność firm transportowych.

Rewolucja wymaga zmian

Autonomiczna przyszłość wciąż jednak napotyka bariery infrastrukturalne, legislacyjne i mentalne.

— Nikt się nie podejmie określenia daty wprowadzenia pojazdów bez kierowców do codziennego ruchu drogowego. To rewolucja, która wymaga ogromnych zmian w transportowej rzeczywistości. Oprócz nowych przepisów, co będzie wymagało długich i żmudnych badań oraz konsultacji społecznych, konieczne będą duże inwestycje w infrastrukturę. Z czasem zaczną się zwracać, ale ze względu wielkość potrzeb należy do tego podchodzić z umiarem i rozwagą — uważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM). Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu, jest zainteresowany autonomicznymi ciężarówkami, ale też studzi entuzjazm.

— Chętnie wyposażyłbym w nie swoją flotę. Ale to pieśń przyszłości. Nikt nie zna ani dat ani kosztów takich aut. Popieram jednak ten kierunek rozwoju transportu nie tylko jako panaceum na brak kierowców, ale także jako znak czasów — mówi Andrzej Szymański. Paweł Trębicki dodaje, że cierpiąca na duży niedobór kadr branża logistyczna desperacko szuka rozwiązania na tu i teraz.

— Bez znalezienia doraźnego rozwiązania nie da się obsłużyć rosnącej liczby zleceń ani zapewnić odpowiedniej jakości. Trzeba się zastanowić, jak przy rosnącym koszcie zasobów wykorzystać je optymalnie. Wydaje mi się, że wszelkie rozwiązania optymalizujące i automatyzujące procesy będą zyskiwały popularność. Można też oczekiwać, że będą szybciej wdrażane. Koncepcja pojazdów autonomicznych jest znana od kilku lat, ale na razie to tylko testy i eksperymenty. Oczekuję większego postępu w ciągu 3-5 lat. Ale nie wydaje mi się, aby mogło to być kompleksowe rozwiązanie dla całej branży — komentuje Paweł Trębicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Nadjeżdża ciężarowa autonomia