gieŁda Drobni inwestorzy nie zostaną wystawieni do wiatru
GIEŁDA W ciągu kilku dni giełda zdecyduje, czy wykluczyć z obrotu akcje Elektrimu. Komisja Nadzoru Finansowego postawiła już warunki.
Już wkrótce poznamy losy wniosku Elektrimu o wykluczenie jego akcji z obrotu giełdowego. Spółka złożyła go we wtorek wieczorem w związku z ogłoszeniem w sierpniu jej upadłości z możliwością zawarcia układu.
— Decyzja w tej sprawie jest kwestią kilku dni — zapewnia Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
Prezes nie chce jednak ujawniać, co postanowi zarząd GPW.
Mogło być gorzej
Czy wchodzi w grę zgoda warunkowa, wymagająca np. ogłoszenia wezwania, dającego małym akcjonariuszom możliwość wyjścia z inwestycji?
— Wszystkie scenariusze są możliwe. Pewne jest jednak to, że weźmiemy pod uwagę interes rynku i drobnych inwestorów — dodaje prezes giełdy.
Warunki postawiła już Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).
— Wykluczenie Elektrimu z obrotu byłoby możliwe pod warunkiem, że wszyscy akcjonariusze będą mogli wyjść z inwestycji, czyli że zostanie ogłoszone wezwanie na wszystkie akcje. Minimalna cena wymagana przez ustawę, czyli średnia z ostatnich sześciu miesięcy, wynosi około 8 zł — mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.
Komisja nie uściśliła, kto miałby ogłosić takie wezwanie: sama spółka, czy któryś z jej akcjonariuszy (35 proc. akcji konglomeratu ma PAI Media, kontrolowana przez Zygmunta Solorza-Żaka, a 15 proc. — francuski koncern Vivendi). Dla urzędu nie jest to istotne. Ważne, żeby wezwanie miało miejsce. A jeśli nie?
— Wtedy wykorzystamy środki ustawowe, by nie dopuścić do wykluczenia — deklaruje Łukasz Dajnowicz.
Co na to sam Elektrim? Wciąż nie wiadomo, dlaczego zarząd chce wycofać spółkę z giełdy.
— Nie udzielamy dodatkowych informacji ponad te, które zawarte są we wtorkowym komunikacie — mówi Ewa Bojar, rzecznik Elektrimu.
Wczorajsze notowania akcji Elektrimu mocno się wahały. Na otwarciu papiery kosztowały 4,5 zł, wobec 6,21 zł na wtorkowym zamknięciu. Potem kurs odrabiał już straty, osiągając nawet 5,98 zł. Ostatecznie na zamknięciu za akcję Elektrimu płacono 5,54 zł (-10,8 proc.). A wszystko przy bardzo dużych obrotach. Z rąk do rąk przeszło wczoraj grubo ponad 8 proc. kapitału, najwięcej od połowy lipca.
Ostra wymiana akcji
— Można przypuszczać, że ci gracze, którzy sprzedawali akcje na niedawnych wzrostach, wczoraj postanowili odkupić walory — twierdzi Tomasz Czarnecki, makler CDM Pekao.
Nie kryje przy tym zaskoczenia, że notowania Elektrimu nie zostały zawieszone z urzędu, do czasu podjęcia decyzji przez zarząd GPW.
— Większość maklerów była zdania, że giełda powinna zawiesić notowania spółki — dodaje Tomasz Czarnecki.
Zdaniem maklera, na kolejnych sesjach, do czasu decyzji GPW, kurs Elektrimu może rosnąć, osiągając 6,5-7 zł. Jeśli ostatecznie giełda postanowi, że papiery konglomeratu zostaną wykluczone z obrotu, można spodziewać się zniżki.
— Wprawdzie poza giełdą handel akcjami nadal będzie możliwy, ale dla akcjonariuszy Elektrimu ważna jest możliwość natychmiastowego zawierania transakcji na giełdzie — zauważa Tomasz Czarnecki.
Wzrostem prawie o 3 proc. zakończyły z kolei wczorajszą sesję papiery Stormmu, kontrolowanego przez Elżbietę Sjöeblom, matkę Macieja Niebrzydowskiego. Inwestor giełdowy, który deklarował chęć zwiększenia zaangażowania w Elektrim, kupił ostatnio poprzez Stormm ponad 500 tys. walorów konglomeratu.
Magdalena
Graniszewska