Raport EBOiR w rozdziale poświęconym Polsce wskazuje na konieczność zmian prawa, które nie chroni w pełni akcjonariuszy mniejszościowych. Kraje Europy Zachodniej i USA mają bardzo dobre wzorce, zwłaszcza dotyczący znacznych pakietów akcji. Twórcy prawa stanęli przed dylematem: koncentracja czy dywersyfikacja, zarząd ma pracować dla dominującego właściciela, czy ma być niezależny od nacisków właściciela – pracować na dobry wynik spółki. W Austrii i Niemczech koncentracja akcjonariatu następuje na poziomie 25, 50 i 75 proc. kapitału, podobnie w Polsce.
Są to kraje, w których silny nadzór właścicielski jest mocno osadzony w prawie. W Belgii i Włoszech jest to 50 proc. Mało kto w Polsce może sobie wyobrazić, że mając 40, 50, 60 proc. kapitału ma niewiele większą siłę na WZA jak inwestor posiadający znacznie mniejszy pakiet. W Anglii jest mało akcjonariuszy, z udziałami przekraczającymi 30 proc. Posiadanie więcej niż 30 proc. powoduje zakaz robienia interesów z taką spółką, w radzie nadzorczej można obsadzić nie więcej niż 5 z 12 miejsc, chyba, że posiada się 2/3 akcji. Podobnie słaby nadzór właścicielski mamy w USA.
Oprócz prawa są jeszcze zasady dobrej praktyki, mogące bardziej zmienić rynek niż sztywne prawo. Minie bowiem jeszcze dużo czasu zanim dojdziemy do takiego postrzegania funkcji spółki jak ma to miejsce na Wyspach czy za oceanem. Dużo szybciej możemy doprowadzić do uzależnienia płacy członków zarządu od wyników spółki. Tymczasem akcjonariusze, a zwłaszcza ich przedstawiciele w radach nadzorczych, tolerują wyjątkowe uprzywilejowanie zarządów. Zadziwiające jest, że mimo tak wielu strat i w konsekwencji częstych wymian zarządów nadzór właścicielski nie szuka przyczyny i nie wyciąga wniosków.
Czy ktoś zna polską spółkę giełdową w której podstawowa płaca prezesa jest skromna np. bliska średniemu krajowemu wynagrodzeniu, a reszta zależy tylko od wyników finansowych? Co warci są prezesi obawiający się ścisłego a przy tym nieograniczonego uzależnienia ich płacy od wyników. Czyż nie jest oczywistym brakiem wiary w swoje i firmy możliwości, wzbranianie się prezesa przed uzależnieniem jego wynagrodzenia od kreowania wartości akcjonariuszom? Przy mało dojrzałym nadzorze właścicielskim i słabych zarządach spółek, inwestorzy coraz bardziej sceptycznie oceniają swoją szansę na godziwy zysk. Rola jaką powinny odgrywać najbardziej uprawnione organy powołane do zapewnienia bezpieczeństwa i uczciwości w publicznym obrocie akcjami jest ciągle bardzo duża i niedoceniana.