Znajdzie się inwestor dla Daewoo TU — twierdzi Jan Monkiewicz, przewodniczący KNUiFE. Jego zdaniem, będzie to konsorcjum. Takie intensywne zabiegi prowadzą Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne i Polskie Konsorcjum Finansowe.
Na uratowanie Daewoo TU pozostało tylko nieco ponad dwa miesiące. 25 maja kończy się dwuletni czas działania zarządu komisarycznego i jeżeli spółka nie zostanie dokapitalizowana, Komisja Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych (KNUiFE) będzie musiała rozpocząć procedurę likwidacyjną.
Jan Monkiewicz, szef KNUiFE, wierzy jednak, że uda się dokapitalizować spółkę. Powstaje właśnie w tym celu konsorcjum.
— Inwestor musi pokazać wyniki finansowe, nie obciążone środki własne, i musi dać gwarancję odpowiedzialnego zachowania jako akcjonariusz w przyszłości. Jak to zwykle bywa, 80 proc. inwestorów składa deklaracje, a potem nie jest w stanie ich dotrzymać. Mamy jednak propozycje, które pozwolą na dokapitalizowanie przez kompetentnych partnerów — twierdzi Jan Monkiewicz.
Według naszych ustaleń, głównymi rozgrywającymi są obecnie Polskie Konsorcjum Finansowe (PKF) i Polskie Towarzystwo Reasekuracyjne (PTR). PTR, który sam gotów jest wyłożyć 15 mln zł, zadeklarował niedawno, że współpracuje z inwestorem gotowym dać pozostałe środki. Jego nazwa nie została podana.
PKF to z kolei spółka zadaniowa, działająca w porozumieniu z Daewoo-FSO, która zarządza pakietem ponad 87 proc. akcji DTU, należących do fabryki samochodów. PKF opracował program przedstawiony ministrowi finansów i KNUiFE, zgodnie z którym ma objąć część akcji DTU w zamian za długi towarzystwa.
Resztę walorów mieliby objąć inwestorzy finansowi, którzy nie zostali oficjalnie przedstawieni.
Obie grupy rywalizują ze sobą, ale też prowadzą negocjacje o wspólnej inwestycji. Jednym z punktów spornych jest kwestia denominacji (obniżenia wartości) akcji należących do Daewoo-FSO. PKF i żerańska fabryka nie chcą do tego dopuścić. Wcześniej takie wymagania miał francuski Assu2000, który również złożył propozycję dokapitalizowania DTU.
— Daewoo-FSO zabiega, i słusznie, by zachować jak najwięcej wpływów w spółce, która była jego własnością. Jednak jako akcjonariusz doprowadził ją do stanu upadłości. Dla nas nie jest to wiarygodny właściciel. Daewoo-FSO nie ma własnych propozycji i znajduje się w trudnej sytuacji finansowej. To, czy będzie mieć w towarzystwie 5 czy 80 proc., jest niezwykle ważne — przyszły inwestor będzie musiał trzymać na barkach spółkę, która doprowadziła towarzystwo do przepaści — argumentuje Jan Monkiewicz.
Jego zdaniem, wiarygodność PKF też został obniżona.
— PKF uczestniczy w procesie od chwili powołania zarządu komisarycznego i nie był w stanie przygotować projektu, który byłby do zaakceptowania. Przychodził z różnymi inwestorami, choćby z Pekpolem. Po bliższych rozmowach okazało się, że spółka nie ma pieniędzy. Otatnio okazało się natomiast, że została postawiona w stan upadłości. Inwestorzy, którzy mieli w nią zainwestować, nie istnieją. Dostaliśmy wirtualny projekt, który na pewno obniżył wiarygodność PKF — twierdzi Jan Monkiewicz.
Przewodniczący zastrzegł, że nie wyklucza Polskiego Konsorcjum Finansowego, ale komisja będzie dokładnie sprawdzać jego propozycje.