NAJBARDZIEJ ZYSKALI KRAJOWI DOSTAWCY
Dostawcy zagranicznych programów dla firm tworzą aplikacje dla działów kadr
Kolejna „rewolucja legislacyjna” związana z wprowadzeniem nowego systemu ubezpieczeń społecznych nakręciła koniunkturę na programy kadrowo-płacowe. Niestety, jeszcze jest za wcześnie na stwierdzenie, jak duży był to wzrost. Zagraniczne domy softwareŐowe starają się podjąć równą walkę z krajowymi producentami, którzy do tej pory wiedli prym na tym rynku.
Firmy softwareŐowe traktują reformę ubezpieczeń jako kolejną dobrze wpływającą na koniunkturę, rewolucyjną zmianę w przepisach. Już od połowy ubiegłego roku o reformie było głośno, jednakże wszelkie wyliczenia mające określić wzrost sprzedaży programów kadrowo-płacowych na tle tych zmian, przypominały wróżenie z fusów. Wszyscy byli jedynie zgodni co do tego, że sprzedaż niebywale wzrośnie. W ciągu ostatnich kilku lat dynamika tego rynku utrzymywała się na poziomie 25-30 proc. rocznie.
— Duży wzrost zainteresowania naszym programem kadrowo-płacowym obserwowaliśmy od połowy ubiegłego roku. Stało się wtedy coś dziwnego. Mianowicie nowi klienci pytali prawie wyłącznie o ten program, zapominając zupełnie o aplikacjach finansowo-księgowych, których do tej pory sprzedawaliśmy najwięcej. W tym czasie zanotowaliśmy dwukrotny wzrost sprzedaży programów dla działów kadr, w porównaniu z rokiem ubiegłym. Pod koniec ubiegłego i na początku tego roku sprzedawaliśmy już tylko programy kadrowo-płacowe — stwierdza Beata Lewonowska, dyrektor działu sprzedaży w MacroSoft.
Bez lokalizacji
W najgorszej sytuacji znalazły się firmy, pracujące do tej pory na programach małych firm oraz aplikacjach zagranicznych dostawców. Chodzi tu oczywiście o firmy softwareŐowe, które nie zainwestowały dostatecznie dużo w stworzenie silnego zaplecza programistów, zdolnych do tworzenia programów przystosowanych do polskich realiów. Zmieniające się jak w kalejdoskopie przepisy wymagają bowiem bardzo szybkich, nierzadko gruntownych zmian w aplikacjach. Często zdarza się, że nowe regulacje są tak daleko posunięte, iż po wprowadzeniu zmian stają się właściwie nowymi programami.
— W wyniku bardzo częstych i gruntownych zmian, żywot większości programów, szczególnie finansowo-księgowych i kadrowo-płacowych, nie przekracza na ogół 3-4 lat — stwierdza Andrzej Dyżewski, właściciel firmy analityczno-badawczej DiS.
Na rewolucji ubezpieczeniowej najbardziej skorzystały i będą korzystać domy softwareŐowe słynące do tej pory z dobrej jakości aplikacji kadrowo-płacowych. W tym gronie przeważają polskie firmy, ale zagraniczni producenci depczą im po piętach. Jeśli kilka lat temu właściwie żaden zagraniczny, choć w pełni zlokalizowany, system wspomagający zarządzanie przedsiębiorstwem nie posiadał modułów kadry i płace, zgodnych z wymaganiami polskich przepisów, to teraz zaczyna się ich pojawiać coraz więcej.
Polski poligon
— Elementów kadrowo-płacowych stosowanych w tysiącach instalacji na terenie Europy w żaden sposób nie da się przenieść na polski grunt. W przypadku większości innych aplikacji składających się na zintegrowany system wspomagający zarządzanie wystarcza lokalizacja produktu. Natomiast programy kadrowo-płacowe trzeba pisać właściwie od podstaw w naszym kraju — stwierdza Maciej Szczytkowski, dyrektor firmy Columbus Polska.
Trudności, z jakimi trzeba się zmagać przy tworzeniu programów dla działów kadr, spotkały ostatnio pracowników SAP Polska, firmy będącej jednym z głównych dostawców zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie przedsiębiorstwem. Mimo czteroletniego okresu funkcjonowania polskiej filii SAP, dopiero na początku tego roku firma dopracowała się polskiej wersji programu kadrowo-płacowego. Dotychczas klienci byli zmuszeni korzystać z aplikacji firm krajowych lub rozwiązań własnych informatyków.
— Decyzję o stworzeniu polskiego programu kadrowo-płacowego podjęliśmy dwa lata temu. Nie obyło się bez kontrowersji, ale w efekcie nikt tej decyzji nie żałuje. Wielu naszych dotychczasowych klientów jest zainteresowanych tym programem — mówi Renata Szymańska, dyrektor marketingu SAP Polska.
Rolę królika doświadczalnego dla informatyków z SAP wzięły na siebie Zakłady Azotowe z Kędzierzyna, w których wdrażano zintegrowany system wspomagający zarządzanie, a przy okazji przez dwa lata tworzono polską wersję programu kadrowo-płacowego.
— Do tego projektu potrzebowaliśmy „żywego organizmu”, dlatego skorzystaliśmy z obecności w Kędzierzynie — dodaje Renata Szymańska.
Zdaniem specjalistów, założenia reformy systemu ubezpieczeń społecznych nie są zbyt skomplikowane. To co może zniechęcać do pracy przy raportowaniu płac, to niewątpliwie olbrzymia ilość formularzy.
Głód szkoleń
Większość naszych rozmówców, którzy uporali się z początkowym szokiem, nie martwi się o swoje zobowiązania wobec ZUS. Producenci oprogramowania kadrowo- -płacowego zapewniają, iż dołożyli wszelkich starań, aby firmy korzystające z ich aplikacji nie miały zbytnich kłopotów. Niestety nawet przy maksymalnym wysiłku organizacyjnym nie udało się uniknąć opóźnień. Były one spowodowane przez ZUS i firmę Prokom, twórców programu Płatnik.
— Wielu naszych klientów było całkowicie zdezorientowanych. Dlatego najczęściej do nas zwracali się z prośbą o pomoc przy obsłudze programów. Pragnąc załatwić sprawę jak najszybciej, zorganizowaliśmy cykl seminariów, na których przeprowadzaliśmy szkolenia z zakresu obsługi zmodyfikowanego programu kadrowo-płacowego oraz programu Płatnik — mówi Artur Stanejko, prezes firmy Teta.
Karol Wieczorek