Najłatwiej powinno udać się wygrać z Millennium

Adrian Boczkowski
opublikowano: 14-01-2009, 00:00

W konstrukcji jednego z typów umów opcyjnych Banku Millennium są błędy. Niektórzy przedsiębiorcy mogą odetchnąć z ulgą.

W konstrukcji jednego z typów umów opcyjnych Banku Millennium są błędy. Niektórzy przedsiębiorcy mogą odetchnąć z ulgą.

Eksperci uważają, że spółki ofiary toksycznych opcji walutowych nie powinny ulegać bankom. Nie zawsze bowiem wina leży po stronie przedsiębiorców, którzy choć podpisali spekulacyjne umowy, zaufali bankowym doradcom.

— Mam wrażenie, że ludzie pogodzili się z ogromnymi stratami na opcjach, których możliwych skutków nie byli świadomi — mówi Klaudiusz Wolny, doradca inwestycyjny, konsultant Kancelarii Chłopecki, Sobolewska i Wspólnicy oraz prezes ECM Domu Maklerskiego.

— To nie jest słuszne podejście, choć banki trzymają czasem mocno za gardło. Zdarza się, że zamykają pozycje opcyjne i codziennie przesyłają wezwania do zapłaty powstałych w ten sposób zobowiązań czy zajmują firmowe konta — dodaje Klaudiusz Wolny.

Działanie na szkodę

Jego zdaniem, jest to działanie na szkodę klienta, bo złoty jest blisko szczytów słabości, co podnosi wysokość strat przedsiębiorstw. To kolejny powód, po wykorzystaniu potencjalnej nieświadomości klientów, by spotkać się z bankiem w sądzie.

Kancelaria Aleksandra Chłopeckiego, byłego zastępcy przewodniczącego Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, prowadzi już kilka spraw firm, które czują się poszkodowane przez umowy opcyjne.

— Podpisujemy kolejne kontrakty. Wysłaliśmy już do banków pisma, zanim przystąpimy do batalii sądowej. Dziś spotykamy się z przedstawicielami ING BSK. Liczymy, że banki ugną się pod ciężarem naszych argumentów — mówi Klaudiusz Wolny.

Błędy w umowie

Jakie są szanse na wygraną?

— W niektórych przypadkach jest to nawet pewność — twierdzi prezes ECM.

Jego zdaniem, tak jest w przypadku jednego z typów umów, jakie zawierał Bank Millennium.

— Przeanalizowaliśmy wiele dokumentów wystawianych przez wiele banków. W pewnym typie umowy z Millennium znaleźliśmy błędy. Unieważnienie tych kontraktów wraz ze zwrotem wszystkich pieniędzy graniczy z pewnością — uważa Klaudiusz Wolny.

— Prawdopodobieństwo wygranej w przypadku sporu z ING Bankiem Śląskim szacuję na 30-40 proc. Ta instytucja stosowała już lepsze konstrukcje umów, które trudniej podważyć. Jeśli chodzi np. o Fortis, trzeba już niestety raczej opierać się na filozofii prawa i szukać kruczków prawnych — dodaje konsultant Kancelarii Chłopecki, Sobolewska i Wspólnicy.

Kancelaria przyznaje, że jej klienci boją się szybkich egzekucji zobowiązań, jakie wyliczyły banki.

— Banki mogą doprowadzić do upadłości wiele firm, zanim te zdążą wygrać sprawy w sądzie. Takie niebezpieczeństwo istnieje, dlatego staramy się działać szybko — zapewnia Klaudiusz Wolny.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane