Najlepiej wypić szklankę zimnej wody

Jacek Zalewski
opublikowano: 2005-11-09 00:00

Nastroje społeczne dołują, dlatego trudno się nawet dziwić, że opinia publiczna — nie tylko rzesze kibiców — niemal z euforią przyjęła wiadomość o zakwalifikowaniu się konsorcjum Polska/Ukraina na krótką listę kandydatów do organizacji finałów piłkarskich mistrzostw Europy w roku 2012. Tymczasem to klasyczny przypadek sporu optymisty i pesymisty, postrzegających szklankę jako do połowy pełną/pustą — przecież wczorajsza decyzja UEFA oznacza dokładnie tyle, że... nie odpadliśmy od razu.

Pożyjemy mirażami ponad rok, aż do 8 grudnia 2006 r., kiedy nastąpi ostateczny wybór organizatora finałów. Dla otrzeźwienia nastrojów wypada przypomnieć, że we wrześniu 2006 r. komisja UEFA odbędzie końcowe wizytacje państw kandydujących, zapoznając się ze... stanem stadionów. Pytanie „których stadionów” powinno zakończyć dyskusję w odniesieniu do Polski i Ukrainy.

Kto zostanie gospodarzem Euro 2012 i dlaczego Włosi? Odpowiedź merytoryczna jest oczywista, odpowiedzi formalnej udzielili już wczoraj członkowie Komitetu Wykonawczego UEFA. Wyniki ich głosowania kwalifikacyjnego wypadły następująco: Włochy — 11, Węgry z Chorwa- cją — 9, Polska z Ukrainą — 7, Turcja — 6, Grecja — 2. Prawdziwe opinie jurorów zaciemnia dysponowanie przez każdego z nich aż trzema głosami. W decydującej rozgrywce będzie to już tylko jeden głos i wtedy przewaga włoskiej infrastruktury piłkarskiej okaże się miażdząca.

Rzeczywistość jest nieubłagana, ale wczorajszy dzień niewątpliwie przejdzie do historii polskiej dyplomacji sportowej — i nie tylko sportowej. Udało się przełamać kompleks odpadania już w pierwszym głosowaniu, czego doświadczyło Zakopane rywalizujące o zimowe igrzyska oraz Wrocław starający się o EXPO 2010.