Najlepsze nadchodzi

Bartosz Krzyżaniak
opublikowano: 18-12-2006, 00:00

Zdaniem prezesa NBP, polski system bankowy jest silny siłą zagranicznych inwestorów.

„Puls Biznesu”: Czy polski sektor finansowy jest dostatecznie silny i przygotowany do ekspansji na rynki zagraniczne?

Prof. Leszek Balcerowicz: To następuje w miarę dojrzewania kapitalizmu, nabywania wiedzy; wtedy zdobywa się pewną przewagę nad bankami w innych krajach, które wystartowały później lub opóźniały reformy. Gdybyśmy nie mieli ogromnej dawki wiedzy z zewnątrz — m.in. dzięki prywatyzacji banków z udziałem inwestorów zagranicznych — nie mielibyśmy szans na ekspansję na rynkach zagranicznych.

Jak pan ocenia obecny stan tego sektora na tle innych krajów europejskich i jego perspektywy?

Sektor jeszcze jest mały (bo nasz kapitalizm ma dość krótką historię), lecz generalnie zdrowy. Nastąpiła szybka modernizacja — już wspomniałem: w dużej mierze dzięki napływowi wiedzy związanemu z zagranicznymi inwestycjami. No i zbudowaliśmy w Polsce solidne instytucje nadzorcze, co niestety ostatnio zmieniono. Sprzyjającą sytuację stwarza też niska inflacja. Bez niej nie byłoby takiego wzrostu kredytów mieszkaniowych.

Można się spodziewać, że tempo wzrostu sektora finansowego, w tym bankowego, będzie wyższe niż całej gospodarki. Nazywamy to procesem pogłębiania finansowego. W krajach dojrzałych relacje aktywów finansowych do gospodarki są dużo wyższe niż w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że mamy tam do czynienia z dłuższą historią kapitalizmu. Ale przestrzeń do rozwoju tego sektora w Polsce jest duża.

Co jest najsłabszym punktem polskiego rynku finansowego?

To, co mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka słabe, jest naturalne, więc nie jest słabością. To, że relatywnie nasz sektor finansowy nie jest ogromny, jest właśnie naturalne. Popatrzmy na Chiny: tam ten sektor jest ogromny w stosunku do gospodarki. Dlatego, że dużo w nim złych długów. Każdy powinien być zainteresowany tym, by zwiększała się konkurencja. To, że jesteśmy otwarci, będzie temu pomagało. Chcę też odnieść się do błędnego — a często wypowiadanego — poglądu, że każda koncentracja musi powodować spadek konkurencyjności. Otóż nie. Pewna koncentracja, zwłaszcza w sektorze bankowym, nasila walkę konkurencyjną.

Jeszcze rok, a Komisji Nadzoru Finansowego podporządkowane zostaną banki. Czy to dobry nadzorca dla sektora?

Te kilka tygodni istnienia nowej instytucji to za krótko, by formułować oceny oparte na doświadczeniu. Testem będą decyzje trudne, przy których trzeba będzie wykazać się fachowością i niezależnością. W polskim sektorze bankowym udało się zbudować nadzór na najlepszym światowym poziomie, gdzie o rekomendacjach decydował zawsze niezależny czynnik fachowy. Nadzór jest niezależny, jeśli jego członków nie można odwołać z dnia na dzień. Obawiam się, że tego warunku nie spełnia obecny nadzór. I nie mówię o ludziach, lecz o ustroju.

Co ma pan na myśli, mówiąc o teście trudnych decyzji?

Na przykład: jeśli okazałoby się, że ktoś zostanie obrany szefem ważnej instytucji finansowej z oczywistej nominacji politycznej, bez określonego stażu i doświadczenia w zarządzaniu podobnymi organizmami — to będzie sprawdzian: albo reputację tej instytucji będzie się rujnować, albo budować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Najlepsze nadchodzi