Wskaźniki odzyskały część pola, jednak była też podczas sesji chwila zawahania, która sprowadziła indeksy w pobliże poziomów czwartkowych zamknięć, podkopując nadzieję na odreagowanie. Czynnikiem, który zdopingował niedźwiedzie do kontrataku były doniesienia i spekulacje związane z prawdopodobnym ogłoszeniem przez prezydenta Donalda Trumpa stanu nadzwyczajnego w Stanach Zjednoczonych w związku z epidemią koronawirusa.

Na szczecie dla parkietów, osłabienie morale inwestorów okazało się krótkotrwałe i po kilkunastu minutach przyszło otrzeźwienie. Gracze zaczęli dyskontować potencjalne „zyski” płynące z takiej decyzji, gdyż umożliwia ona wprowadzenie wsparcia dla gospodarki na szerszą skalę.
Kiedy Trump faktycznie ogłosił stan nadzwyczajny, indeksy jeszcze mocniej poszły w górę przebijając z nawiązką poziomy, z i tak już udanego, otwarcia sesji.
Ostatecznie na finiszu piątkowej sesji indeks największych spółek Dow Jones IA drożał o 9,36 proc. Z kolei wskaźnik szerokiego rynku S&P500 rósł o 9,29 proc. Natomiast technologiczny Nasdaq Composite zyskiwał 9,35 proc.
Co istotne na wartości zyskały akcje wszystkich trzydziestu największych amerykańskich blue chipów z tradycyjnych sektorów gospodarki. Największymi zdobyczami mogły pochwalić się udziały spółek finansowych z American Express (19,29 proc.) i bankami JPMorgan (18,01 proc.) oraz Goldman Sachs Group (17,77 proc.) na czele. Liderem zwyżki z wynikiem na poziomie 19,52 proc. zostały akcje Intela. Z kolei najsłabszym ogniwem w indeksie DJ IA był koncern Nike, którego papiery podrożały tylko o 1,86 proc.
Na szerszym rynku warto wspomnieć o aprecjacji notowań Apple. Producent iPhone’ów momentami zyskiwał ponad 11,9 proc. dając największe wsparcie indeksowi S&P500 po tym jak na rynek dotarła informacja o wznowieniu pracy przez wszystkie 42 sklepy koncernu w Chinach. Były one zamknięte przez ponad miesiąc. Daje to nadzieję na poprawę wyników sprzedaży Apple na największym rynku smartfonów na świecie.
Jednak o wynikach całego zakończonego tygodnia amerykańskie giełdy wolałyby szybko zapomnieć. Indeksy poniosły bowiem naprawdę spore straty. W przypadku FJ IA sięgnęła ona aż 10,4 proc. Nieco tylko lepiej wypadły S&P500 i Nasdaq notujące wyniki na poziomie odpowiednio -8,8 i 8,2 proc.