Spadochronu nie wymyślono po to, by ratować się z uszkodzonego samolotu. Ludzie szybowali na nich, kiedy jeszcze im się o samolotach nie śniło.
Spadochron okazał się wynalazkiem, przy którym praktyka poprzedziła teorię. Pierwszym spadochroniarzem był — według chińskich podań — żyjący ponad 4 tys. lat temu cesarz Shui. Skoczył z dachu płonącej stodoły, amortyzując upadek dwoma szerokimi kapeluszami. Teorię nowego sportu stworzył Leonardo da Vinci (na zdjęciu u góry), który w 1485 r. opublikował projekt spadochronu (wypróbowany w praktyce z powodzeniem w ostatnich latach).
Pierwsze próby
Na przeszkodzie rozwoju tego sportu ekstremalnego stała dość prozaiczna przyczyna — maszyn latających nie było, wysokich budynków też jak na lekarstwo. Sytuację zmienił wynalazek braci Montgolfier — balony zaczęły wzlatywać na tyle wysoko, by spadochroniarze poczuli przy skoku adrenalinę. Pierwsze testy przeprowadzono na zwierzętach. W 1785 r. Jean Pierre Blanchard wyrzucił z kosza swojego balonu psa. Zwierzak, chociaż ciężko wystraszony, przeżył.
Zachęcony tymi doświadczeniami 22 października 1797 r. André Jacques Garnerin wyskoczył z balonu na spadochronie własnej konstrukcji (źródła różnie podają wysokość — od 700 do 2400 m). Wylądował szczęśliwie i nowy sport bardzo mu się spodobał.
Rodzinna rozrywka
Garnerin namówił do tej ryzykownej rozrywki nie- mal całą swoją rodzinę, m.in. żonę Joannę i bratanicę Elizę (w sumie wykonała 40 skoków) i przez następne 35 lat objeżdżał ze swoimi pokazami spadochronowy- mi całą Europę, w tym Warszawę.
Spadochroniarstwo uchodzi za sport ekstremalnie niebezpieczny, ale — co ciekawe — pierwszą śmiertelną ofiarę pochłonęło dopiero 40 lat po skoku Garnerina. Sprzęt ciągle ulepszano, po- jawiały się nowe kształty czasz, spadochrony składane, otwierane z opóźnieniem. Prawdziwym impulsem był jednak rozwój lotnictwa. Teraz już naprawdę było skąd skakać. I z każdym rokiem skacze w przestworza coraz więcej ludzi — z różnymi czaszami, samotnie lub w większych grupach. Ska- kać każdy może. No, prawie każdy.
Adam Sofuł
[email protected] % 022-333-98-03
