Najtańsze są stacje bez personelu

Agnieszka Janas, Adam Brzozowski
opublikowano: 2001-11-16 00:00

Najtaniej i najszybciej buduje się automatyczne stacje paliw, które nie potrzebują personelu. Takich obiektów będzie coraz więcej, za to przyszłość stacji bez zaplecza i infrastruktury rysuje się w czarnych barwach.

— Nasi członkowie nie wykluczają możliwości inwestowania w nowe obiekty w Warszawie. Patrząc jednak na ceny gruntów oraz to, że są to rodzime, małe firmy, nie należy spodziewać się dużej ilości stacji w najdroższych miejscach. Raczej będą to obrzeża czy okolice Warszawy — wyjaśnia Cezary Nowosielski, dyrektor Polskiej Izby Paliw Płynnych, organizacji grupującej polskich właścicieli stacji paliw.

Walka o rynek sprawia, że firmy paliwowe poszukują źródeł dochodów stacji nie tylko w sprzedaży paliwa, albo ograniczają do niezbędnego minimum koszty jej prowadzenia. Spośród wielu modeli budowy największa liczba obiektów powstaje w oparciu o koncepcje pełnoobsługowej stacji paliw wraz z myjnią, barem, sklepem. Zaczynają też powstawać stacje automatyczne takie jak Neste A24.

— Koszt wybudowania pełnoobsługowej stacji wynosi ponad 8 mln zł, prace budowlane trwają około 3 miesięcy od chwili otrzymania pozwolenia na budowę — mówi Magdalena Kandefer z BP.

Koszt budowy stacji automatycznej wynosi około 1 mln zł, a czas potrzebny do jej wykonania — 6 do 8 tygodni. Ceny budowy stacji zawierają tylko koszty wystawienia obiektu bez ceny działki. Koszt zakupu lub dzierżawy gruntu uzależniony jest od lokalizacji działki oraz jej przeznaczenia. Jeśli działka od początku przeznaczona jest w planie zagospodarowania przestrzennego na stację paliw, wówczas jej koszt jest znacznie wyższy niż koszt zakupu działki bez takiego planu i rozpoczęcie procesów administracyjnych związanych ze zmianą planu i uzyskania pozwolenia na budowę.

— W szerszej perspektywie 5-10 lat nastąpi rozbudowa stacji paliw dwóch rodzajów: pełnoobsługowej stacji z myjnią, sklepem, barem i stacji automatycznych, takich jak Neste A24. Zaletą pierwszej jest to, że prawie 50 proc. zysków ze stacji przynosi obecnie sklep, myjnia i bar. Ta druga koncepcja jest tania dla inwestora zarówno na etapie budowy, jak i eksploatacji. Paliwo jest więc na niej tanie, a to przyciąga klienta. Spodziewam się natomiast dużej liczby zamykanych stacji prostych bez zaplecza, z tradycyjną obsługą — mówi Ryszard Kaczmarek, analityk Biura Maklerskiego Reflex, zajmującego się analizą m.in. rynku paliw.