Największe z nielicznych

Anna Pronińska
26-10-2011, 00:00

Przygotowaliśmy ranking rozpoczętych, samorządowych projektów w formule partnerstwa publiczno-prywatnego

Złośliwi twierdzą, że z partnerstwem publiczno-prywatnym (PPP) jest jak z yeti. Wszyscy wiedzą, że gdzieś jest, tylko nikt go nad Wisłą nie widział. A to nieprawda. Postanowiliśmy przygotować ranking dziesięciu największych projektów samorządowych w tej formule (patrz okładka). Znajdują się na różnym etapie przygotowań, ale łączy je to, że samorządowe władze — nie obawiając się czwartego „P” (czyli prokuratora) — zdecydowały się ogłosić postępowanie. Na naszej liście bezapelacyjnie pierwsze miejsce zajmuje budowa systemu gospodarki odpadami dla Poznania, czyli — innymi słowy — budowa spalarni. Projekt jest wart 700 mln zł, a negocjacje są prowadzone z pięcioma podmiotami. To absolutny hit pierwszego półrocza. W tym czasie wartość wszystkich rozpoczętych przedsięwzięć w PPP wyniosła 1,23 mld zł — obliczyła firma doradcza Investment Support. W całym ubiegłym roku ogłoszono projekty za 1,88 mld zł. Na drugim miejscu w naszym rankingu jest postępowanie na wybór zarządcy centrum kongresowego i hali Spodek w Katowicach (warte nawet 400 mln zł), a na trzecim miejscu — co wyróżnia ten projekt — podpisana już umowa na budowę term w Gostyninie za 285 mln zł. Inwestorem została spółka Termy Gostynińskie, w której udziały posiada wyspecjalizowana w budownictwie medycznym Grupa 3J i firma budowlana Alpex-Invest. Według naszych informacji do tej pory firmie nie udało się pozyskać finansowania.

Wzięcie mają większe

— Z punktu widzenia PPP większy sens mają projekty o wartości przekraczającej 20 mln zł. To właśnie z takich inwestycji płyną największe korzyści. Natomiast zadania o niższej wartości, często w koncesji na roboty budowlane lub usługi, są mało efektywne — uważa Kacper Kozłowski z firmy Investment Support, która doradza przy inwestycjach PPP, m.in. w Radomiu, Olsztynie, Katowicach oraz Sopocie. Jego zdaniem, wciąż pokutuje przekonanie strony publicznej, że stosowanie formuły PPP jest rekompensatą na brak pieniędzy w kasie miejskiej. — A to błędne i bezsensowne podejście, jeśli na PPP patrzy się wyłącznie przez pryzmat pieniędzy, a potencjalnego partneratraktuje jak świętego Mikołaja. Trzeba bowiem zrozumienia, że biznes musi zarabiać. Trzeba też patrzeć na możliwe synergie i wartość dodaną w postaci umiejętności partnera prywatnego, takich jak znajomość z zakresu zarządzania — uważa Kacper Kozłowski. Jest przekonany, że w przyszłości będzie się pojawiać więcej projektów o znaczącej wartości. Podobnego zdania jest Bartłomiej Dmitruk, dyrektor ds. bankowości inwestycyjnej i korporacyjnej Espirito Santo Investment Bank. — Duże banki i instytucje finansowe czekają na duże projekty. Z perspektywy banku mała inwestycja obarczona dużym ryzykiem i długim okresem rozwoju projektu nie jest warta angażowania sił i czasu — uważa Bartłomiej Dmitruk.

Bankom dziękujemy

Co ciekawe, według dyrektora z Espirito Santo w przyszłości PPP nie będzie finansowaneprzez banki, lecz przez fundusze emerytalne i towarzystwa ubezpieczeniowe. — Taki trend jest już widoczny na europejskim rynku PPP — mówi Bartłomiej Dmitruk. Oto przykład: bank, emitując pięcioletnie obligacje, oczekuje, że projekty, które finansuje, też będą zakrojone na pięć lat. — Tymczasem projekty PPP są przewidziane na 15-30 lat i więcej. Dlatego finansowania infrastrukturalnego podejmą się ci, którzy mają tzw. długi pieniądz. Posiadanie udziałów w inwestycjach PPP będzie dla nich bardziej zyskowne aniżeli inwestycja w obligacje Skarbu Państwa — uważa dyrektor z Espirito Santo. Ujawnia, że Espirito Santo Investment Bank, który posiada fundusz inwestujący w projekty infrastrukturalne PPP w Europie Zachodniej, rozpoczął rozmowy z polskimi instytucjami finansowymi. — Rozmawiamy o możliwości ich finansowego zaangażowania w polskie PPP. Odzew jest bardzo pozytywny. Dużym zainteresowaniem cieszą się głównie tematy autostrad, które ma realizować rząd. Jeśli chodzi o inwestycje samorządowe, to numerem jeden dla instytucji finansowych także są drogi i mosty, następnie spalarnie oraz parkingi — wylicza Bartłomiej Dmitruk. Dodaje, że instytucje negatywnie zapatrują się na projekty typu baseny czy termy, bowiem tego typu inwestycje muszą być gruntownie przemyślane pod kątem opłacalności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Największe z nielicznych